Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 
Drukuj
Autor Wiadomość
PostNapisane: 8 lut 2015, o 09:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2015, o 16:30
Posty: 51
Podziękowań: 5
Witam! Chciałem się podzielić swoimi refleksjami (czasem jedno- czasem dwuznacznymi) na temat zjawiska jakie ma miejsce w pewnego rodzaju indoktrynacji. Nie będę mówić czyjej, bo kto chce, ten sam sobie dopowiedzieć. Jak ja to widzę, opiszę niżej. Ogólnie bawi mnie archaiczny język stosowany w tego typu manipulacjach, jednak pomyślałem, że warto naświetlić rodzaje socjotechnik w nich stosowanych. Tak więc zapraszam do zapoznania się z opracowaniem pewnego artykułu. Jest to analiza nie tylko tej treści, ale ogółu podobnych mu artykułów i innych form nawracania strachem. Temat umieściłem tutaj, ponieważ wydało mi się to odpowiednim dla niego miejscem.

Oobe – byłem poza ciałem
Posted in New Age, okultyzm

Tytuł artykułu wskazuje na jeden wątek merytoryczny, zaś sam artykuł jest w nie obfity. Jest to duża nieścisłość redakcyjna.
Pod jedną nazwą okultyzm, kryje się cały świat szatana i jego armii demonów.
Etymologia słowa okultyzm jest obiektywna względem mistycznych archetypów i nie definiuje niczego co jest złe, lub dobre w konsekwencjach. Polecam słownik terminologiczny.
Takie niewinne zabawy jak: horoskop, porady u wróżek, hipnoza, joga-karate z filozofią wschodu, karty tarota, uzdrawiacze duszy są światem demonów.
Autor dobrze zna świat demonów. Najpewniej uwypukliłby więcej, równie spójnych ze sobą aspektów. Uwzględniając oczywiście przy tym wyczerpujące ich definicje.
W obecnym czasie szatan atakuje nowymi, nieznanymi dla wielu osób metodami.
Autor jest kompetentnym specjalistą w dziedzinie historii ewolucji metod działania szatana. Zapewne z precyzją synoptyka potrafi przewidzieć jej następstwa.
Nowo wykreowana organizacja – New Age jest kolejnym wymysłem iluminatów czyli nowo powstałej religii. Zawiera w sobie wiele elementów, które są atrakcyjne dla młodych osób.
New Age, owszem – jest dezinformacyjną formą manipulacji umysłowo-duchowej wymienionej kliki babilońskich samozwańczych władców świata, ale nie taką zaraz nową. Ma prawie 40 lat! Nie ma co do tego wątpliwości i jest temu poświęconych wiele pozycji literackich, artykułów, czy filmów dokumentalnych. Istnieje możliwość, iż autor się z nimi zapoznał, skoro wie, co mówi. Aczkolwiek trzymałbym się z dala od eksponowanej tu demagogii, iż by tylko młodzi ludzie byli czymkolwiek indoktrynowani.
Zapraszam do przeczytania prawdziwej historii Przemysława, który został opętany przez demony.
Zaproszenie brzmi wybitnie przekonująco. Gdyby nie zawisło słowo prawdziwej, pewnie miałbym obawy co do autentyczności historii. Szczerze mówiąc, mam je mimo to.

Okultyzm
Wyobraźmy sobie spotkanie AA. Cisza w sali, wszyscy słuchają. To jest jego pięć minut.
Moja „zabawa” z okultyzmem zaczęła się 3 lata temu i tak naprawdę, było to zdarzenie dość przypadkowe. Na początku zaczęło się od pewnego rodzaju muzyki, która służy do naprawy ludzkiego kodu DNA i ma wiele spólnego z homeopatią.
Homeopatia – leczenie naturalnymi sposobami przy zastosowaniu magii, kabały i całej filozofii okultyzmu.

Jeśli nie znamy terminów przytaczanych słów, a chcemy uwierzyć, że kryje się za nimi demon, wystarczy, że dowiemy się tego od kogoś, kto wytłumaczy nam to własnymi doświadczeniami. Ciekawe czy Pan Przemysław parał się magią na tyle, że potrafi porównać układ odpornościowy człowieka do satanizmu, mimo iż każdy człowiek, zwłaszcza w młodym wieku nieświadomie doświadcza zjawiska homeopatii w swoim układzie immunologicznym. Cóż, dla jednych woda ma tylko ciekły stan skupienia.
Częstotliwości solfeżowe – jest to tzw. 9-tonowa skala czyli zestaw dźwięków, które wibrują dokładnie na częstotliwościach niezbędnych do transformacji. Odpowiedzialne są między innymi za regenerację i transformację DNA. Istnieją różne rodzaje muzyki, skomponowane są na różnych częstotliwościach. Mają na celu ułatwić nieświadome wejście w świat okultyzmu.
Skala 9-tonowa, ok. DNA, zgadza się. Wspomnienia o Mozarcie, też są. I są nawet wytwórnie muzyczne, które preparują Hertze w utworzach muzycznych do kontroli umysłów! Świetne przygotowanie. Tu doceniam stan wiedzy, jednak nie mieszałbym w to tych rzeczy (prócz wytwórni częstotliwości). Sądzę, że autor wspomniał o nich tylko dla stworzenia atmosfery grozy (jak wszystko w artykule, zresztą).
Od 1953 roku, International Standards Organization wprowadził nowy standard częstotliwości – 440hz, która może potęgować negatywną agresję i anty społeczność. 
Nie wiedziałem. Dlatego doceniam artykuł w tym punkcie.
Istnieje 6 częstotliwości solfeżowych:
UT – 396 Hz – uwalnianie od poczucia winy i strachu,
RE – 417 Hz – odwracanie biegu wydarzeń, ułatwienie przemiany,
MI – 528 Hz – transformacja i cuda (naprawa DNA),
FA – 639 Hz – połączenie, relacje międzyludzkie,
SOL – 741 Hz – budzenie intuicji, 
LA – 852 Hz   – powrót do duchowości.

Czasem w komediach jest taki dźwięk zrywanej płyty winylowej, gdy przychodzi zwrot akcji. Idealnie wpasował się w to miejsce.
Że co? Jakie 6? Przecież sam żeś chłopie pisał wyżej że 9. Aż mi się przypomniała reformacja dekalogu z 9-ciu na 10. Już ja sam nie wiem, kto tu bawi się w magię.
Wertując internet w poszukiwania, odkryłem stronę, która opisywała pozytywne skutki oobe – [link usunięty]
Historia rodem z pierwszego wydania Playboya. Sądzę, że wspomniane forum miast kulić ogon, na pewno cieszy się z darmowej reklamy. Intencja szyderstwa z jakiejkolwiek grupy społeczności ezoterycznej bynajmniej skupia na nich swoją uwagę. Odwrotnie rzecz ma się z adresatami tego artykułu, a szkoda.

Oobe – wychodzenie z ciała
Oobe (obe, eksterioryzacja) – wychodzenie z ciała poprzez duszę.

Uprzejmie proszę zapoznać się z poprawną definicją skrótowca. Ładnie autor potrafi kopiować formuły, jednak dla spójności kreacji własnych definicji radziłbym się trzymać jednolitej i odpowiedzialnej formy kształtowania cudzych poglądów. Nikt nie wychodził duszą z ciała poprzez duszę. To tak jakby jeść zupę widelcem z durszlaka.
Na początku wydawało mi się to ściemą, ale zacząłem poszukiwać fora internetowe, na których ludzie opisywali swoje doświadczenia związane z oobe. 90% opinii było pozytywnych, oobe odmieniło ich życie na lepsze.
W tym okresie byłem w ciężkim dołku psychicznym i pomyślałem, że jak tyle osób pisze o tym w samych pozytywach, to jest to, czego potrzebuję.

Sądzę, że Pan Przemek należy do 10-ciu % dlatego, że chciał zmienić swoje życie na lepsze właśnie dzięki OOBE. Szukanie szczęścia poprzez te rzeczy, które Pan opisuje świadczy o tym, że najpewniej obejrzał Piotrusia Pana i uwierzył, że umie latać (tylko trzeba znaleźć metodę!), albo jest podatny jak dziecko na to, że wszystko co może rozwiązywać problemy ma jedynie dobrą stronę. Cóż, nóż i zapałki również z założenia są dobre.
Przekonali mnie, że dzięki oobe będę mógł odmienić swoje życie i wszystkie moje problemy się skończą.
Swoją drogą – chciałbym wiedzieć jaki sens jest przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek na tego rodzaju stronach. Doświadczeni ludzie zajmujący się praktyką OOBE z pewnością zdają sobie sprawę z zagrożeń jakie niesie ze sobą przeniesienie świadomości z ciała mentalnego do ciała astralnego. Tacy ludzie nie wzięliby na siebie odpowiedzialności za przekonywanie, bez ostrzeżenia przed demonami, które rzeczywiście istnieją i pasożytują na nas – nawet bez wychodzenia z ciała. Gdybym pisał ten artykuł, dla podsycenia grozy wspomniałbym i o tym.
W międzyczasie, kiedy psychicznie zacząłem przygotowywać się do wychodzenia z ciała, do głowy przychodziły mi różne myśli. Coś mówiło mi, że powinienem zacząć czytać z kart tarota. Zakupiłem więc talię kart rider waitea i próbowałem czytać z nich przyszłość. Bawiąc się tymi kartami, miałem dziwne uczucie demoniczne. Czułem czyjąś obecność w pobliżu mnie.
Ewidentna manipulacja. Człowiek namiętnie czytający ten artykuł, bezwiednie o poruszanych pojęciach jest w stanie uwierzyć, że Pan Przemek jest w stanie zrobić wszystko co jest mistycznie magiczne, aby uleczyć swoją obolałą duszę. Tak samo wciska się kit dzieciom, że Mikołaj lata na saniach i wie wszystko o wszystkich. Rozłożyłbym ręce, ale skoro podjąłem się analizy, skończę ją.
Zaczęło mi się to nie podobać, więc odstawiłem na jakiś czas karty i wróciłem do oobe.
Syn marnotrawny. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Oobe – „wydzierała się na mnie”
Pewnego razu, kiedy kładłem się spać, bardzo intensywnie myślałem nad tym, że powinienem jak najszybciej wyjść z ciała, aby odmienić swoje życie. Poszedłem spać i wtedy się zaczęło.

Jest technika, jest rezultat. Silne postanowienie wyjścia, spoko. Pan Przemek jest w temacie obeznany. Chociaż położenia się spać z tą intencją i pójścia spać w jednym zdaniu nie rozumiem. To już chyba drugie zaprzeczenie.
Miałem sen, w którym siedziałem w moim pokoju. Mówiła do mnie kobieta bardzo pięknym głosem. W ogóle jej nie widziałem. Cały czas szeptała mi do ucha miłe rzeczy: bardzo mnie kocha, chciałaby mnie lepiej poznać, bardzo jej się podobam, mam w sobie to „coś”. Namawiała mnie do wyjścia z ciała, abym mógł z nią obcować. Dużo wątków seksualnych pojawiało się w jej przekonywaniu mnie do wyjścia z ciała.
Ale coś mnie w myślach powstrzymywało. Mówiło mi, żebym tego nie robił, bo demony na to czekają. Jak zgodzę się wyjść z ciała, to demony mogą mnie posiąść i zaczną mną kierować. Zacząłem wtedy miłym głosem jej mówić, że nie jestem na to gotowy. Ona cały czas mnie namawiała do wyjścia z ciała, przekonywała, że jest to dobry czas, aby to zrobić. Ja natomiast dalej odmawiałem, a ona nalegała.
W pewnym momencie zaczęła się na mnie wydzierać. Wyzywała mnie od śmieci, od nieudaczników życiowych, groziła mi, że mnie zabije i pożałuję tego, że jej nie posłuchałem. Nagle już jej nie słyszałem, wiedziałem, że w pokoju jestem sam. Podszedłem do kontaktu, żeby zapalić światło, obróciłem się w stronę swojego łóżka i …zobaczyłem siebie leżącego na łóżku. Zdałem sobie sprawę, że wyszedłem ze swojego ciała. Stałem się duchem.
Bardzo mocno spanikowałem, ale możliwości obserwowania otoczenia bardzo mi się spodobały.
Byłem w stanie przechodzić przez ściany do następnych pomieszczeń w moim mieszkaniu, dosłownie jak duch. Widziałem dokładnie moją siostrę, która spała w swoim pokoju. Próbowałem ją obudzić, ale nie mogłem przez to, że byłem poza ciałem. W pewnym sensie jest to coś pięknego móc przechodzić ściany, zaglądać do mieszkań sąsiadów i zobaczyć co oni naprawdę robią.

Pan Przemek albo ma dar jak Pan Monroe i od dziecka wychodził z ciała, albo wydaje mi się, iż dorwał gdzieś kurs „Wyjdź z ciała w 24 godziny”. Wielu studentów eksterioryzacji zapłaciłoby sporą sumkę za takie opracowanie. Jednak nasz bohater jak widać umie wyjść z ciała w trymiga, co z zasady wymaga wielu dni wzmożonej pracy. Zadziwiający jest również opis doświadczeń nowicjusza. Niezwykle precyzyjny. No i ta groza. Ten lęk i niepokój. Na pewno adresaci artykułu zdążyli zauważyć, iż o to w tym całym OOBE chodzi. Dlaczego nie było flaków? Gdzie piła łańcuchowa? Krematoria? Ach, zapomniałem – byliśmy w domu Pana Przemka.

Powiedziałem – „Boże pomóż mi”
Tutaj zamilknę. Nie dlatego, że ironicznie nie chcę komentować (bo komentuję), ale od Boga trzymam łapki z daleka. Przekonań religijnych nie powinno się ruszać. Zresztą sam czasem mimowolnie proszę go o pomoc.
Wracając do snu, przypominam sobie, że w myśli wypowiedziałem „Boże pomóż mi” i momentalnie wróciłem do swojego ciała. Kiedy już się przebudziłem, miałem przed oczami halucynacje: znaki okultystyczne, oko horusa, znaki iluminatów i wiele innych. Wtedy nie miałem takiej wiedzy jak obecnie, nawet nie wiedziałem, kto to są ci iluminaci, NWO i cała ta zgraja opętanych ludzi. Do samego rana nie mogłem już zasnąć.
Potem zdarzyły mi się podobne sny, byłem bliski opuszczenia swojego ciała, ale nigdy nie odważyłem się tego zrobić. Pozostawałem w LD.

Kolejny miks rozbieżnych pojęć, w celu ich zdystansowania. Z tym, że miks jest uogólnianiem, zupełnie jakby Panu Przemkowi nie chciało się tłumaczyć tak oczywistych rzeczy. Nie chciałbym mieć prawnika, który tak traktuje prawo, bo z okultyzmem tak jak z przestępstwem – nie ma żartów.
Lucid Dream (LD) – świadomy sen, sen wiedzy, sen jasny, sen przejrzysty czyli świadome śnienie. Świadomego śnienia można się nauczyć. Dzięki specjalnym technikom śniąca osoba może zorientować się, iż otaczająca ją rzeczywistość jest wyimaginowana. Podczas śnienia można zrealizować każde swoje pragnienie.
Definicja zgodna z ogólnie przyjętą.
Kiedy nie chciałem opuszczać ciała, miałem bardzo złe i demoniczne sny. Totalny koszmar. Można zwariować. W końcu powiedziałem sobie, że muszę skończyć z oobe i ld.
No tak. Jak nie deszcz, to susza. A chciał tylko duszę z kolan podnieść.

Zacząłem interesować się śmiercią
No nie. Teraz to mnie zatkało. Punkt kulminacyjny, a ja siedzę i czytam artykuł bez Coli i popcornu?
Dużo czytałem o obozach zagłady. Interesowały mnie takie kraje jak Korea Płn. czy Chiny, gdzie ludzi morduje się do dnia dzisiejszego. Zainteresowanie śmiercią przyszło samoistnie.
Nieźle, spoko, ok, dobra, no – brakuje tylko ofiar Bohemian Grove. Ale ogólnie jak na człowieka pragnącego żyć jest spoko.
Od momentu, kiedy się tym interesowałem, dość często zacząłem widzieć różnego rodzaju wypadki.
Hmmm... Dziwny zbieg okoliczności.
Opiszę jeden, bardzo szczególny przypadek.
Z cyklu - kolejna teoria spiskowa. Przypadek? Nie sądzę.
Idąc przez moje osiedle, zobaczyłem, jak na czwartym piętrze wychyla się starszy dziadek. Tak go obserwuję, a on w pewnym momencie z tego okna zaczyna po prostu skakać. Spadł na ziemię i powiem szczerze, bo to zdarzenie widziało kilka osób, ja jako jedyny z tego faktu, byłem bardzo mocno zadowolony. Zadzwoniłem na policję, za nim policja i pogotowie przyjechało, powiedziałem do swojego kolegi, który stał obok mnie mocno przestraszony, że mam nadzieję, iż ten człowiek umrze dzisiaj w szpitalu o 12 w nocy.
Następnego dnia dowiedziałem się, że rzeczywiście ten starszy facet zmarł o tej godzinie. Nie byłem przestraszony, ale dumny, że być może dzięki mnie jedna osoba nie żyje. Teraz bardzo mocno tego żałuję, bo wiem, że ten człowiek nie zasługiwał na śmierć. Później dowiedziałem się, że wyskoczył z okna, bo miał raka. Nie chciał już dalej żyć, nie mógł wytrzymać z bólu przez te przerzuty na cały organizm.

Jakby to ująć, niezła historia. W sam raz na opowieści przy ognisku dla 10-latków. W zasadzie przypomniała mi się taka historyjka o czarnej limuzynie, która zatrzymywała się i kierowca pytając przechodnia o godzinę wyznaczał tę samą godzinę następnego dnia, jako czas jego śmierci. Zdumiewające jak ludzie potrafią koloryzować, żeby tylko wzbudzić lęk.
Od tamtego felernego dnia moje życie zaczęło być jedną wielką katastrofą. Nic mi nie wychodziło, ludzie zaczęli (nie wszyscy, ale większość) mnie nienawidzić. Depresja pogłębiała się z dnia na dzień. Do głowy przyszły mi myśli, że najlepszym rozwiązaniem wyjścia z tego, będzie śmierć czyli popełnienie samobójstwa.
Mając na uwadze powód dla którego Pan Przemek zajął się tymi wszystkimi złymi praktykami, rzeczywiście – samobójstwo to najgorsza forma okultyzmu. Zatem Andrzej Lepper również był okultystą.
W głowie zacząłem układać sobie plan, w jaki sposób i gdzie powinienem to zrobić. Nawet czytałem różnego rodzaju portale, które opisują, w jak najlepszy sposób zabić się. Miałem jedną próbę samobójczą. Możesz się śmiać, ale zamierzałem wyskoczyć z 12 piętrowego wieżowca, w którym mieszkam. Udałem się na samą górę bloku i na klatkach schodowych jest otwierane okno, niezbyt duże, na które łatwo można się wdrapać. Otwierając okno, próbowałem rozwalić blokadę, która zapobiega całkowitemu otworzeniu się okna. Z reguły te blokady można rozwalić jednym szarpnięciem, ale tak się stało, że blokada w ogóle nie chciała puścić. Z całych sił próbowałem, męczyłem się bardzo długo, żeby to zniszczyć, ale nie dało rady.
W końcu usiadłem na schodach i płakałem, mówiąc do Boga, dlaczego nie pozwala mi się zabić.

Poradnik samobójcy mówi, że gdy skok się nie udaje, zawsze zostaje pociąg. Albo teściowa...
Biorąc przykład z autora, zaznaczę czytelnikom, że nie czytałem takiego poradnika, więc blefuję z troski o Pana Przemka. Domniemam, że czytelnicy mojej analizy są tak głupi by nie wyłapać tej różnicy. Podobnie jak autor traktuje swoich czytelników. Owszem, dopasowuję nową teorię pod swoją modłę, jednak nie mogłem się powstrzymać. W relacji autora z adresatem zachowany powinien być szacunek, wobec czego nie zamierzam przepraszać.
W tym czasie nie miałem z Nim dobrych relacji. Zdarzało się często, że Nim gardziłem i uważałem się za lepszego od Niego. Był to efekt wchłonięcia polityki new age. Mocno interesowałem się kulturą new age i wierzyłem, że na ziemię przyjdą kosmici, którzy nas z tego bagna wyciągną, tak jak głosi doktryna tej organizacji.
New Age (nowa era, nowa epoka) – ruch, organizacja, w końcowej fazie religia, która mówi o nowym lepszym świecie. W rzeczywistości jej celem jest wywyższanie człowieka i jego mądrości czyli nauk. Następnie porównuje się człowieka do Boga. Końcowa faza, którą osiąga zwolennik new age, to pogarda dla Boga i wywyższanie różnych bóstw starożytnych, nauk, które same w sobie tworzą bóstwo.

O New Age kilka słów już padło. Tutaj na niedomiar złego jeszcze większy miks niespójnych pojęć i definicji (choć zarys ogólny jako tako nie budzi moich zastrzeżeń).
Uwierz mi, że gdyby ta blokada wtedy puściła, to teraz nie pisałbym tego artykułu. Psychicznie, byłem wtedy przygotowany do skoku z wieżowca. Po tym zdarzeniu, odpuściłem sobie samobójstwo, ale wpadłem z kolei..

jak z deszczu pod rynnę

No tak. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Gdzie ten popcorn!
Bardzo mocno zacząłem nadużywać narkotyki. Głównie była to marihuana i twarde narkotyki typu amfetamina, od której przez jakiś czas byłem uzależniony.
Jak na wychodzenie z dołka, to całkiem dobrze idzie.
Z perspektywy czasu, nie żałuję tych narkotyków, które brałem.
Jak ja podjadanych łakoci z babcinej komórki, mimo że przypłacałem to tęsknotą za krzesłem.
Dzięki nim otworzyły mi się oczy, kiedy totalnie upadłem na dno.
Pewnego razu, zażyłem ogromną ilość narkotyków, przeróżnych. Leżąc na dywanie w pokoju, miałem halucynacje. Zamknąłem oczy i pojawiła się postać, która mówiła mi, że powinienem skończyć z tym gównem i wziąć się w garść, zacząć żyć, bo to rujnuje moje życie.

Panie Przemku. Mów Pan, że postać mówiąca słowo gówno, to aniołek. Anioł też człowiek.
Przeginam, ale słowo się rzekło.
W tym czasie, kiedy byłem pod wpływem narkotyków, powiedziałem sobie, że kończę z tym, bo ja już dłużej nie dam rady psychicznie i fizycznie. Od tego czasu mój problem z narkotykami się skończył.
Zanim doszedłem do nawrócenia i powierzenia mojego życia Chrystusowi, zdarzało się, że miałem mocny pociąg do alkoholu, przez który wszczynałem bez powodu domowe awantury. Oglądałem namiętnie pornografie, w których dziewczyny były poniżane i bite.
Teraz, od tego jestem na szczęście wolny, z czego każdego dnia dziękuję Panu Bogu, że mnie z tego bagna wyciągnął. Zależy mi na tym, żebym był porządnym człowiekiem z zasadami, który przestrzega 10 przykazań i miłuje innych, jak siebie samego.
 
Przemysław Mach z Poznania

No i po co te taroty, wibracje, sekty i OOBE? Jak żeś człowieku w dołku był, wystarczyło wyjść na spacer, pojechać na biwak, odwiedzić dawnych znajomych, lub krewnych, albo po prostu poznać dziewuchę i się zakochać. Coś mi się zdaje, że to nie była potrzeba ratunku, tylko zwykła ciekawość młodego człowieka. A jeszcze bardziej niż przypuszczam – jestem pewien, że cały ten artykuł (o ile nie zawiera w sobie ziarna prawdy), to jedna wielka demagogia w celu indoktrynacji ludzi, nie mających pojęcia jak wiele jest zagrożeń w świecie jakiegokolwiek stopnia metafizyki. Bo z tym się zgodzę, że wielu ludzi zaczyna zbyt szybko zajmować się pozornie bezpiecznymi praktykami, bez merytorycznego przygotowania. Takie artykuły, wywiady i tym podobne akcje prowadzi się w celu zastraszenia ludzi i utrzymania chwiejącej się granicy między ludźmi wolnomyślącymi, a ludźmi, którzy z tego strachu chcą czuć się bezpiecznie i stoją po stronie kajdan archaizmu. O dostrzeganiu socjotechniki nie wspomnę.
Wracając podsumowaniem do niebezpieczeństw, każdy człowiek, który pracuje z energiami wie, że to co znamy, to nie tylko kulka piachu i wody zawieszonej w próżni, ale nakładające się przestrzenie subtelne, z których się składamy. Heretykami nazywa się ludzi, którzy znają tą samą prawdę, co ci, którzy ich tak nazywają.
Tego rodzaju artykuły pisze właśnie te 10% ludzi, którzy wchodzą w świat astralny bez przygotowania. Bez wiedzy o tym jak radzić sobie z demonami. Młodzi ludzie głodni wrażeń stymulują jako pierwszą czakrę trzeciego oka. To tak, jakby zostawić dziecko samo w domu. Nie ma się co dziwić zatem, że takie dziecko pragnie zostawić ten dom i nie wspomina go dobrze. Wszystko co ma swój skutek, ma też swoją przyczynę. Jeśli autor artykułu o tym wie, to przyczyna w istocie nie tkwi w problemie Pana Przemka, ale w chęci zachowania kłamstw, stosując zuchwale lęk, zostawiając w skutku terror.
Ludzie, którzy zabierają się za ezoterykę od dupy strony, sami sobie są winni. Niewinne wywoływanie duchów jest ściąganiem na siebie demony. Hmmm... Może gdy będę miał doła, wyciągnę sobie tabliczkę Ouija.

Damian Kowalski z Nowego Jorku

_________________
Stare chińskie przysłowie mówi: „Jeśli nie masz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie”.


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2015, o 13:36 
Język komentatora jest tak obrzydliwie sarkastyczny, że nieprzyjemnie się czyta, a sam komentator ma tylko nieco więcej wiedzy, niż narrator. Niemniej to „nieco więcej” wzbudziło w nim tylko PYCHĘ, co wyraźnie przebija przez komentarze. W jednym komentator ma niestety 100% rację:

„Tego rodzaju artykuły pisze właśnie te 10% ludzi, którzy wchodzą w świat astralny bez przygotowania. Bez wiedzy o tym jak radzić sobie z demonami. Młodzi ludzie głodni wrażeń stymulują jako pierwszą czakrę trzeciego oka….Ludzie, którzy zabierają się za ezoterykę od dupy strony, sami sobie są winni. Niewinne wywoływanie duchów jest ściąganiem na siebie demony.”


  
 
PostNapisane: 8 lut 2015, o 21:20 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2015, o 16:30
Posty: 51
Podziękowań: 5
Dlatego przepraszam za język, który świadczy najlepiej o tym, nad czym powinienem popracować. Nie będę zaprzeczał, ponieważ przed chwilą, nim zasiadłem do komputera, byłem ciekaw jakie reakcje on wywoła i po dłuższej chwili od napisania tej analizy, ze świeżym spojrzeniem spostrzegłem to samo.
Może zamiast tłumaczenia się w sposób chęci wybronienia się, określę się bardziej uczciwie: sądzę, że mam w sobie sporo blokad, nad którymi powinienem popracować. Dlatego przepraszam raz jeszcze. Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten jad, ponieważ w głębi serca tych, których komentowałem, w istocie uważam za takich samych ludzi jak ja.
Mamy w sobie słabości. Gdzieś uleciała mi rozsądna intencja napisania tej analizy, więc ukazała się moja cała zła strona.

_________________
Stare chińskie przysłowie mówi: „Jeśli nie masz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie”.


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2015, o 21:42 
Masz sporą wiedzę, to widać. Potrafisz operować pięknym językiem. Masz dar. Nie marnuj go na sarkazm. :)
----
Ukorzeń się. Tak prawdziwie.


  
 
PostNapisane: 8 lut 2015, o 22:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 121
Lokalizacja: www. czarodziejkausmiechu.blogspot.com
Podziękowań: 25
Z całym szacunkiem dla Aster, odnoszę wrażenie, że i Tobie nie brak zarzuconych Damianowi cech :)

Czy mylę się?

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lut 2015, o 23:00 
Ja tylko nie grzeszę dyplomacją. Przyznaję się, bez bicia. Piszę jak jest, bez ściemniania i udawanej uprzejmości. Dyplomacja jest dla mnie cechą wewnętrznej oślizgłości. Fałszywą otoczką. Jest dla mnie niemiła w odczuwaniu.


  
 
PostNapisane: 8 lut 2015, o 23:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2015, o 16:30
Posty: 51
Podziękowań: 5
Oj tam. Z każdego z nas czasem wyłazi jakaś niedoskonałość. Wskazując je sobie powinniśmy być sobie wdzięczni. Ja nie traktuję w żaden sposób tych wytycznych jako pretekst do urazy. Owszem, wstydzę się, ale sam przed sobą. Mimo to dziękuję za przypomnienie mi, że niepotrzebnie się frustruję. W zasadzie tą całą analizę mogłem sobie darować i uśmiechnąć się pobłażliwie w stronę indoktrynujących. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)

_________________
Stare chińskie przysłowie mówi: „Jeśli nie masz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie”.


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lut 2015, o 10:49 
Damian rozwiń szerzej swoje wnioski do poniższego tekstu, jestem ich ciekawa.

"New Age (nowa era, nowa epoka) – ruch, organizacja, w końcowej fazie religia, która mówi o nowym lepszym świecie. W rzeczywistości jej celem jest wywyższanie człowieka i jego mądrości czyli nauk. Następnie porównuje się człowieka do Boga. Końcowa faza, którą osiąga zwolennik new age, to pogarda dla Boga i wywyższanie różnych bóstw starożytnych, nauk, które same w sobie tworzą bóstwo".

"O New Age kilka słów już padło. Tutaj na niedomiar złego jeszcze większy miks niespójnych pojęć i definicji (choć zarys ogólny jako tako nie budzi moich zastrzeżeń)".


  
 
PostNapisane: 9 lut 2015, o 12:03 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lut 2015, o 16:30
Posty: 51
Podziękowań: 5
Pierwszy cytat to półprawda, która zawiera się w drugim cytacie. Ja zanim zabieram się do opisu czegoś, staram się poznać to coś na tyle, ile pozwala mi czuć się kompetentnym. W tym artykule natomiast zawarty jest zlepek różnych pojęć, często w jednym akapicie, ale mimo to nie mających się nijak względem siebie. Zupełnie jakby cały artykuł był napisany tak, aby wszystkie te pojęcia ująć jako zło. Na temat New Age wiem niewiele, jednak dość tyle by zorientować się, że to pułapka na ludzi rzeczywiście budzących się ze starych paradygmatów. Pomijając to, zobaczyłem obszerną treść, którą napisałbym nieco zwięźlej, gdybym chciał kogoś przestrzec - bacząc na samozaprzeczenia. Tu New Age jest pomieszany z innymi pojęciami bardzo laicznie i nieuważnie. Tak jakby ktoś chciał stworzyć pigułkę na wszystko. Jak dla mnie, na więcej niż 50% ten archaiczny artykuł napisany został w celu zastraszenia.

_________________
Stare chińskie przysłowie mówi: „Jeśli nie masz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie”.


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 9 lut 2015, o 17:15 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1707
Podziękowań: 603
Aster, właśnie przeczytałam ten post i muszę powiedzieć, że fantastycznie się go czyta!!!! :D Właśnie dzięki temu sarkazmowi - uwielbiam taki rodzaj poczucia humoru :D hahahah :)) :)) :))
Do tego herbatka... Poprawił mi humor! Dzięki :))


 Zobacz profil  
 
Odpowiedz w temacie


Przyjaciele: dobrysennik.pl
Centrum pobierania

Witaj na Naszym forum o tematyce - rozwój osobisty i duchowy. Porozmawiasz tutaj z użytkownikami na tematy niezwykłe. Warto również sprawdzić aktualny horoskop na cały rok 2013 razem z przesłaniem anielskim dla każdego znaku zodiaku! Oprócz tego nasi użytkownicy pomogą zinterpretować twój sen oraz zagłębią Cię w tematykę rozwoju osobistego, spraw związanych z duchowością, jak i również ezoteryką. Sprawdzisz także znaczenie snu w naszym własnym senniku online, w którym podyskutujesz z użytkownikami.
Regulamin, polityka prywatności i kontakt
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group | phpBB SEO | Spolszczenie: phpbb3.pl
Copyright © 2012 by WrotaRozwoju.PL