Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ] 
Drukuj
Autor Wiadomość
PostNapisane: 30 sty 2015, o 23:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 121
Lokalizacja: www. czarodziejkausmiechu.blogspot.com
Podziękowań: 25
Brak zmian skazuje nas na unicestwienie. Wszystko płynie, przecież. :)

Wątek tytułowy mnie zainteresował, ale nie dostałam odpowiedzi na żadne z zadanych pytań. :)

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 00:38 
Emkafe
-----

Masz prawo nie podzielać. Dyskutujemy i rozszerzamy przez to swoje horyzonty. Rzuciłam jakieś założenia, jako ułożone klocki, a klocki można wywracać dowolnie.

Osobiście wolę bardziej wywracać, niż układać, taki ze mnie rekonstruktor. Świetnie się przy tym bawię.

Nie trzeba nawet czystego zła do tego stołka boskiego mieszkać. Ile mamy w całej historii ludzi, którzy za życia obwoływali się bogami i nikt nawet nie mógł temu zaprzeczyć, a kat miał pełne roboty i na chlebuś zarabiał ponad normę.

Sny to obszar wolnego ducha, w tym obszarze nic nie ogranicza kreacji człowieka. Może tworzyć, może uskuteczniać wielowymiarowe wędrówki. Duchy mogą się tam stykać ze sobą w sekundach, w miejscach odległych, bliskich, gdzie chcą, bez obwarowań czasowych. W rzeczywistości, gdy planujemy wędrówkę, trasę, wszystko ma jakąś logiczną ciągłość. W miarę mamy kontrolę nad naszą wycieczką, z punktu A do B, z B do C…itd. Zapoznajemy ludzi, coś się dzieje. Wracamy do domu, wzbiera nas na wspomina i pamiętamy „cały film”, czyli początek podróży, zdarzenia w podróży i koniec podróży. I tak powinno też być w snach niekontrolowanych, a tak nie jest. Często jakieś składanki, strzępy z całości, zwroty akcji, nagłe przemieszczenie, przemieszanie akcji itd…

Gdy się po najwyższą władze sięga, to najlepiej, aby niepodzielny władca miał jak najmniej zwolenników, aby przewaga była po stronie uzurpatora. To takie raczej oczywiste.
Pytanie tylko , kto wynalazł ego i kto je w nas wsadził, wszak natura jest obdarta z ego (a też jest stworzeniem Boga), jej ten temat nie dotyczy, tylko ludzi. I teraz należy się zastanowić, czym jest naprawdę te ego, bo wszyscy o nim mówią, ale nikt nie potrafi go uformować klarownie. Czy ego jest materialne (fizyczne), czy jest strukturą umysłową, czy duchową, czy też zgoła czym innym?

Nie wiem czy ego jest takim istotnym i najważniejszym elementem w ”rozgrywce”, gdyż to twór podlegający umysłowy i… zaskakujące dla wielu jest to, że Jezus wyraźnie powiedział, że grzech bierze się z serca (rodzi się w nim), a nie z umysłu. Zatem jak to? Jest koligacja w orientacji ludzkiej? Jest. Myślę, że Bóg jest tak genialnie przewidujący, że wiedział, iż z umysłem będziemy mieć spore problemy, aby go w ryzach trzymać.

Podświadomość, to właśnie ta wiedza pożądana i niepożądana jednocześnie. Dlatego, że tam jest ogrom informacji intymnych o innych, nawet to, jak ktoś się drapał po przyrodzeniu, bo go swędziało. Komu to potrzebne, co inni ludzie robią w chwilach intymności? Komu? Przecież nie Bogu, bo on nie wykorzystuje naszych słabości. On umacnia, podnosi z kolan nawet najgorszych, gdy skrucha jest i nieporadność (niemoc), aby przezwyciężyć to, co te kolana zgięło.

Tutaj nie chodzi jakby o ściąganie odpowiedzialności, bo gdy coś źle robimy, to sumienie gryzie tak, czy siak i nie daje spokoju, o komforcie nie ma mowy, nie da się sumienia zabić. To są sygnały z duszy, ona ciągle będzie pukać, przypominać o naszej niegodziwości.

Dopóki istnieje zło, dopóty te wrażliwe struny, jakimi są emocje będą szarpane ( tutaj nie ma się co czarować, że zło zniknie z dnia na dzień samo od siebie), a im więcej zwolenników będzie miało zło na sznurkach, tym te szarpanie będzie mocniejsze, bo jest zasilane.

Babiloński MAMON bardzo deprawuje, widzimy to na co dzień, realnie, nie trzeba się rozwodzić, jakie zniszczenia czyni ludziom od stuleci i jak się można szybko zatracić goniąc za nim. O miłości sobie można prawić, ale jak tylko mamon wkroczy, to nie takie „gołąbeczki gruchające pieśni miłosne” się rozstają. Nie patrzmy na sprawy idealistycznie, tak to tylko młode dusze bawią się.

Oczywiście, ze prawo wolnej woli ma moc, ale jak ktoś podły i bestialski będzie nam tę wolę permanentnie osłabiał, to wybór nasz nie jest taki prosty. Ileż przypadków zna historia tortur cielesnych i umysłowych, że nie tylko o wolnej woli można było zapomnieć, czy o wyborze (bo wyboru nie było), ale zapomnieć, jak się człowiek nazywa, w szaleństwo popaść, wyklinać Boga, obedrzeć się ze wszelkich uczuć. Jedna wielka, upodlona ludzka rana. Można skutecznie złamać ludzką wolę? Można.

Jejku hamuj (to do mnie), ja dopiero utknęłam na Twoich magnatach, a gdzie reszta, nie dam rady dzisiaj wszystkiego, a i tak długie wyszło. Następnym razem zacznę od mitu szatana i zejdę w dół. Nie wiem kiedy mi się uda skończyć.
Cierpliwości. Dopiero się rozkręcam.


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 00:44 
Freedom
----
Daj ten kluczyk i nie pytaj co mi jest, nic mi nie dolega...Szczyka mnie tylko trochę w prawej łopatce, ale ja już młoda nie jestem, to ma prawo coś tam się odezwać, że coś zaniedbane...
Trochę się oderwałam, bo film leciał, mój ulubiony Forrest Gump.


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 00:51 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 121
Lokalizacja: www. czarodziejkausmiechu.blogspot.com
Podziękowań: 25
Spokojnie! Jutro jeszcze zdążymy się poprzegadywać. Łapię się na tym, że już czytam bez zrozumienia. Ale jutro na pewno się do czegoś przyczepię! :)

Oczywiście nie odrzucam Twoich słów. Tylko się przyczepiam :D

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 01:26 
Też mnie niemoc w oczach łapie, bo literówki walę, nie patrząc, co mi tam się wystukuje z klawiszy...


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 10:26 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 121
Lokalizacja: www. czarodziejkausmiechu.blogspot.com
Podziękowań: 25
Musiałaś być nieznośnym dzieckiem, skoro wszystko wywracasz, haha :P

Jeśli chodzi o strefę snów, to nadal bardzo tajemniczy temat. Wiemy niewiele, a teorie dwoją się i troją, żeby poskładać się w całość. tak już mamy, że dla zrozumienia potrzebne nam są szufladki. A tymczasem sny zaprzeczają logice. Zresztą rzadko pamiętamy je w całości. Strzępki nie dają obrazu, którego byśmy oczekiwali. Nasze wędrówki nakładają się na obrazy, które maja funkcje terapeutyczne (koszmary, sny wyzwalające nasze obawy, informujące nas o tym jacy jesteśmy,etc).
Być może nasze sny są bardziej konkretne niż nam się wydaje. mamy na nie spory wpływ,wystarczy trochę wysiłku, żeby nad nimi zacząć panować. Chociaż osobiście bardziej cenię te spontaniczne, są bardzo pouczające.

Ego to temat rzeka.Umieściłabym je na poziomie umysłowym. Dotyczy naszego świadomego tu i teraz. No, może świadomy to nie dobre słowo. Osobiście nazywam to materialnym tu i teraz. Skąd się wzięło ego to pytanie z cyklu, skąd się wziął świat. Można mieć teorię, albo wiarę. Zagadki zmuszają nas do myślenia. Odpowiednie zadanie pytanie sprawia, że poszerzamy swoją świadomość.

Ogrom zła pozwala nam przeciwstawić je ogromu dobra. To się nie dzieje z dnia na dzień, ale pomyśl ile dobrej woli ludzi ujawnia się podczas wielkich tragedii. One też maja w sobie przyczynę,ale przyczynę ludzką, nie boską. Współczucie, empatia, chęć niesienia pomocy to uczucia dobre, o dobrej energii.

Pieniądz, czy raczej złota jako podstawa jego wartości, otrzymał moc miliardów ludzi. To trochę tak jak w seansach spirytystycznych z czasów Wiktoriańskich. W latach sześćdziesiątych brytyjski psycholog Kenneth Batcheldor udowodnił, że wirujące stoliki i latające szklanki rzadko są wynikiem spotkań z duchami. "Kontakt" udało się nawiązać również postaciami fikcyjnymi, wymyślonymi na potrzeby eksperymentu, które ujawniały się jako duchy, czy wręcz poltergeisty. Natomiast po zawiązaniu oczu uczestnikom, eksperyment się nie udał. To pokazuje, jaką mamy w sobie moc, tym bardziej w grupie, gdzie skupiają się emocje, pragnienia i obawy wielu umysłów. W ten sposób tworzymy "bogów" w naszym materialnym świecie. Można im odebrać moc, tak samo jak tchnęło się w nich życie. Wszystko zależy od naszej woli. Pieniądz jest przecież tylko papierkiem, któremu nadaliśmy znaczenie. Trudno bez niego żyć, zwłaszcza dzisiaj. Nadawanie mu złego znaczenia nie jest rozsądne. Równie nierozsądne jest uważanie, że rządzi naszym życiem. Wszystko zawiera się w równowadze. Nie mam pretensji do pieniędzy. Dzięki nim kupuję jedzenie, płacę za codzienne wygody, jak bieżąca woda, prąd, nowa książka, fajne buty. Nie ma w tym nic złego, dopóki nie zrobię ze zbierania tych papierków sensu życia.

Wolna wola jest darem, z którym musimy nauczyć się obchodzić. Mamy skłonność do obwiniania innych o nasze położenie. Zła szefowa, głupia matka, okrutny ojciec, beznadziejny partner. Każdy jest winny, tylko nie my. My jesteśmy ofiarą wszechobecnej patologii. Inni mają na nas taki wpływ na jaki im pozwolimy. Gdyby uczono nas tego od dziecka, nie stawalibyśmy się ofiarami ludzi okrutnych. Tym bardziej w czasach, gdy jesteśmy o wiele bardziej światli niż nasi pradziadkowie. Rozumiemy wiele mechanizmów, które dla nich były nie do pojęcia., a nawet nie do wyobrażenia. Możemy się dać omamić, albo wykorzystywać ten niesamowity potencjał.

Oczywiście, że można złamać wolę, ale nie mówię tu o skrajnościach, jak tortury, czy stawianie na szali życia bliskich. Jeśli zaczniemy inaczej postrzegać świat i uczyć tego naszych dzieci, każde kolejne pokolenie będzie lepsze, nie gorsze.

Dobra, to na tyle. Zaraz jakiś elaborat stworzę. Poczekam na odbicie piłeczki ;)

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 31 sty 2015, o 13:49 
Ok, pytanie kluczyk brzmi tak: co tam pod smutkiem, złością, żalem, gniewem skrywam?


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 15:19 
Emkafe
========
Z tą niegrzecznością nie było tak źle w dzieciństwie. Moi bracia mieli większe tendencje do psot wszelakich. To były łobuzy, pomysłów moc, a ile połamań i gipsów...ho, ho. :ymdevil: Po latach z tego się śmiejemy na rodzinnych spotkaniach. Jako dziecko bardziej odlatywałam w swój wewnętrzny świat, rodzice nieco się denerwowali tą moją nieobecnością, gdyż większość zabaw podwórkowych omijało mnie, tworzyłam własne. Ożywiałam się tylko na zabawy ruchowe: ganianie po lesie, pływanie, jazda na rowerze, łyżwy, sanki itd…tam, gdzie można było się fizycznie zmęczyć. Mama zawsze powtarzała, że byłam takim najmniej zrozumiałym elementem w rodzinie, trudno było mnie ustawić pod jakieś szablonowe relacje. Lalkami się nie bawiłam, bo nudziły mnie, koleżanki mnie też nudziły, bo nie umiały wejść w moje zabawy, więc czasami miałam takie „odludkowo” na własne życzenie, ale nie przeszkadzało mi to w zupełności. Gdy się nasycałam tym stanem tydzień lub dwa, to dopiero się gdzieś wciągałam w życie podwórkowe, społeczne. Takie balansowanie między- między. I we własnej samotni się dobrze czułam i w gwarze się dobrze czułam.

Tylko tak dziwnie wszystkim przeszkadzało, że mnie to nie przeszkadza, takie dwa światy- dorabiano do tego jakieś ideologie, nie wiem po co. :D

Wracamy do tematu. Zauważ, że w śnie nie można nikogo zabić, choćby nie wiem, jakie koszmary się śniły, bo ducha się nie da zabić. Możemy zobaczyć obrazy zabitych, jakiś nieszczęść cudzych i własnych (ale to tylko obrazy). Znam wiele przypadków snów, gdzie ktoś próbował kogoś zabić, zrobić ewidentną krzywdę, ale od razu miał blokadę i był wykopywany brutalnie ze snu. Kto wykopywał, nie wiadomo, ale ten wykop czuć bardzo mocno. Ja miałam takie wykopywanie ze snu wielokrotnie, gdy zadałam w nim jakieś istotne pytanie, takie bardzo głębokie, egzystencjonalne. Otrzymywałam w nich odpowiedź i jak się z tą odpowiedzią nie zgadzałam, to w sekundach wyrzucano mnie z planu na inny plan. I na tym drugim planie zastanawiałam się, jak można kogoś tak brutalnie wykopać, za co. I bunt w śnie, o co chodzi, że drążę temat, a tu ucinają dialog. Chamstwo i drobnomieszczaństwo! Tak to odczuwałam. Oczywiście, że sny bywają bardzo terapeutyczne, w rzeczywistości wszystko nas zaboli fizycznie i psychicznie, a w snach możemy się „naparzać” do woli, a ducha to nie zabije. Budzimy się, żyjemy nadal i jest ok. Temat snu rozbija się tylko o to, czy ma się nad nim własną kontrolę, czy ktoś inny nam w nie palce wtyka i miesza, abyśmy tak za bardzo wolni nawet w tym obszarze nie byli.

Co do Ego, widziałam realnie tylko 7 przypadków jego lokalizacji w człowieku i myślę, że sprawa z ego nie jest taka prosta, jak to w teoriach głoszą. To jest bardziej skomplikowane. Mówi się, że oczy to zwierciadło duszy i z tym się zgadzam, nie na sto, ale na milion procent. I gdzie te ego można tak naprawdę, realnie zobaczyć? Właśnie tam, gdzie można zasłonić dostęp do duszy, oczy. Gdy przeżywamy coś bardzo wzniosłego, gdzie taka nadzwyczajna błogość i taki nieziemski spokój nas ogarnie, albo gdy zmienia się nam stan świadomości, bo coś niezwyczajnego się z nami dzieje lub gdy podejmujemy kluczową decyzję, taką która zmienia coś radykalnie, bez żadnego „ale”- ego potrafi tego stanu nie wytrzymać i ujawnia się wkurzone, złowrogie, agresywne i jednocześnie bezsilne= przebija się przez oczy. Oczy stają się inne i to nie są nasze naturalne oczy, one są jak szklanka, jakby ktoś nałożył na nie klisze. To nie jest do końca nasz twór własny, wygląda jak obcy, jakby nie naszego pochodzenia. Gdy Ego zorientuje się, że jest widzialne, od razu chowa się. Może dlatego Jezus takie naciski robił, aby nauczyć się widzenia w prawdzie, żeby nic tam tej prawdy nie zasłoniło.

Wielu ludzi pyta przez tysiąclecia, po co te zło jest, po co tyle krzywdy, zamieszania, cierpienia, niegodziwości itd…Gdyby Bóg chciał, żeby zło zniknęło z Ziemi, to by dawno zniknęło, ale skoro jeszcze jest i nasila się, to jest w tym jakiś plan, który przerasta swoją konstrukcją najtęższe umysły. Wszystko to dywagacja, ale nie ma konkretu. Można nawet założyć, że nie tyle o miłość chodzi, tylko o miłosierdzie (coś jeszcze wyższego niż sama miłość), abyśmy byli w stanie pokochać nawet najpodlejszą kreaturę, bo ta podłość skądś wynika. Taki odnośnik: „Ojciec do syna: <nie wkurzaj mnie, bo dostaniesz lanie>. Syn kładzie się spokojnie ojcu na kolana: < Zbij mnie, jeśli tobie to pomoże mnie pokochać>. Podczas masowych tragedii objawy miłosierdzia tworzą się jakby samoistnie, coś w ludziach pęka i dzieje się. Po szoku (takim wewnętrznym mocnym poruszeniu) dusza wybudza się z letargu- wszak człowiek pochłonięty jest często sprawami codziennymi, bieżącymi, mało znaczącymi. Nie są to WIELKIE wydarzenia.

Jesus w Biblii bardzo urągał plemionom z nasienia węża, uważał, że mają tak zatrute, zepsute serca, że nie ma co ich nawracać, ale robił wyjątki, jak np. w przypadku kobiety kananejskiej, gdy poprosiła go o ratowanie chorej córki.

Mt.1525 A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: "Panie, dopomóż mi!" 26 On jednak odparł: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom". 27 A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów". 28 Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.

I tak jeszcze o tym ego przypomniało mi się, gdyż tak mocno go z umysłem wiążemy, a Jezus inne podejście do tego miał:

„Mt 1519 Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa”.

Pieniądz jest tylko pieniądzem to prawda, jednak zło może służyć dobru i często to czyni, potrafi się nagiąć. Fakt, że używam dla porównań przypadków skrajnych, aby głębiej zaznaczyć problem, ale tylko dlatego, ze teorie teoriami, a życie życiem. Ile znamy przypadków, że sąsiad leje żonę, krew się leje, krzyki, przemoc, tragedia ludzka, a za ścianą znieczulony medytujący, pochłonięty swoim rozwojem, skwituje zdaniem: „taka karma”. Czy aby na pewno? A może się myli, może to nie karma i należy zareagować?

Absolutnie zgadzam się z Tobą, że obwinianie innych jest dla większości ludzi bardzo komfortowe, bo nie trzeba się zmieniać, niech się zmieniają inni. Spychologia, zamiatanie problemów pod dywan.

Tutaj nie mogę się zgodzić: „Tym bardziej w czasach, gdy jesteśmy o wiele bardziej światli niż nasi pradziadkowie. Rozumiemy wiele mechanizmów, które dla nich były nie do pojęcia., a nawet nie do wyobrażenia. Możemy się dać omamić, albo wykorzystywać ten niesamowity potencjał”… i mam na to masę argumentów, ale ten temat zostawmy sobie na odrębny, bo może się okazać niezwykle inspirujący.

Może zawczasu zarezerwujmy sobie stałe miejscówki (takie dla vipów), bo jak pociągniemy temat, to do końca świata i jeden dzień dłużej. :) Poczekaj jeszcze z tym elaboratem, bo się uwikłamy, nie nadążymy pisać. Klawisze są wolniejsze niż myśl ludzka. Na razie odpowiadam, co z dzisiaj, a jeszcze ze wczoraj mam ogrom zaległości. Miej litość.

Na razie real wzywa. W każdym bądź razie, jak to Ufo mawia: "Jeszcze tu wrócimy"


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 15:23 
Freedom

Gdybym była w komisji egzaminacyjnej z podstaw psychologii, to u mnie masz zaliczone.
Nadajesz się. :)


  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 31 sty 2015, o 15:43 
Nie mam ochoty do szkoły wracać, to co było mi wystarczy. Spaliłbym ją w trybiny mater. Z perspektywy czasu widzę, że to była jakaś patologia.
Znasz to? http://youtu.be/VZ_JAs0JljQ


  
 
Odpowiedz w temacie


Przyjaciele: dobrysennik.pl
Centrum pobierania

Witaj na Naszym forum o tematyce - rozwój osobisty i duchowy. Porozmawiasz tutaj z użytkownikami na tematy niezwykłe. Warto również sprawdzić aktualny horoskop na cały rok 2013 razem z przesłaniem anielskim dla każdego znaku zodiaku! Oprócz tego nasi użytkownicy pomogą zinterpretować twój sen oraz zagłębią Cię w tematykę rozwoju osobistego, spraw związanych z duchowością, jak i również ezoteryką. Sprawdzisz także znaczenie snu w naszym własnym senniku online, w którym podyskutujesz z użytkownikami.
Regulamin, polityka prywatności i kontakt
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group | phpBB SEO | Spolszczenie: phpbb3.pl
Copyright © 2012 by WrotaRozwoju.PL