Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 
Drukuj
Autor Wiadomość
PostNapisane: 2 gru 2013, o 00:35 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sie 2013, o 00:48
Posty: 44
Podziękowań: 13
Notka: korzystam z talii Thotha, aut. A. Crowleya - wobec tego pewne karty mogą się różnić nazwami, atrybucjami do zodiaku i liter hebrajskich.

Ogólnie, jak wiecie z tradycji magii zachodniej, wszystkie rzeczy są rezonansem powstałym we wszechświecie, pomiędzy promieniującymi obiektami. Ich fale rozchodzą się, i nachodzą w odpowiednich momentach i miejscach w czasie, przez co zachodzą takie lub inne zjawiska.

Jeżeli nie wiecie, to jest podstawowa lista książek które temat dość wyczerpująco pokryją:
* De Occulta Philosophia in Libri Tres
* Arbatel de Magia Veterum
* Lemegeton Clavicula Salomonis
* Clavicula Salomonis
* Calendarium Naturale Magicum Perpetuum
* Heptameron
* Picatrix
* Liber Juratus

Zgodnie z zasadami świętej geometrii, możemy dostrajać przestrzeń do konkretnych fal, przez użycie symboli, kolorów, liczb, zapachów i dźwięków, przez co pewne inteligencje mogą się nam objawić. Wobec tego, patrząc na to co karty sobą reprezentują możemy też wywoływać ich "inteligencje" i zatrudnić je we własnych celach.

Powiązania kart do tradycjnych duchów i astrologii możecie znaleźć tutaj.

Metody wywołania tych duchów są liczne; można spokojnie korzystać z Kluczy Salomona w celu ich łatwego wywołania. Należy przy tym się ich wystrzegać, gdyż Tarot jest wyjątkowo skłonny do kłamstwa i oszustwa. Jako system synkretyczny często to co mówią będzie sprzeczne z tym jak to mag interpretuje; należy zatem zadawać pytania konkretne, dokładne, a podejżewając oszustwo spętać ducha i przypomnieć mu iż jego egzystencja jest zależna od jego posłuszeństwa i prawdomówności.

Dajmy na to że pragniemy miłości od partnera; mamy do wyboru kilka kart: Cesarzową (Wenus), Kochanków (Bliźnięta), Żądzę (Lew, w niektórych taliach Moc), Diabła (Koziorożec), Asa Pucharów, itd.

Jeżeli pragniemy zatem miłości fizycznej (tj. seksu), odpowiednią kartą jest Diabeł i Żądza. Jeżeli pragniemy głębokiego uczucia, kartami takimi są Cesarzowa i As Pucharów. Jeżeli pragniemy oddania i wierności, Kochankowie.

Pieczęci i imiona duchów Wielkich Arkan można znaleźć w Liber 231. Mniejsze karty odwołują się do dekanatów, i 72 demonów i aniołów, dzięki czemu mogą służyć także do ich wywołania. Ważnym jest również by nie pomylić takiego anioła/demona którego z karty wywołujemy z duchem samej karty.

I w zasadzie tyle, tak się pokrótce wywołuje duchy z kart. Wiem że to nie jest nawet w 1% kompletny opis, ale wszystko jest pokryte w tych książkach (nawet to co napisałem). Jak będą jakieś pytania to mogę odpowiedzieć, ale to i tak nie jest dobry substytut dla lektury.

93/232


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 gru 2013, o 11:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sie 2013, o 00:48
Posty: 44
Podziękowań: 13
Nie wiem, nie sprawdzałem.

* O filozofii tajemnej trzy księgi (fragmenty); H. C. Agrippa von Nettesheim, ed. i t.um. Tomasz S. Cieślik, w: Hybris 8 (2009).
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Arbatel_de_magia_veterum
* Lemegeton to jest Goecja; dostępna na rynku polskim od dawna
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Wi%C4%99k ... z_Salomona
* Calendarium nie mogę znaleźć :/
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Heptameron
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Picatrix
* Księgi Honoriusza nie ma (chyba) -- https://en.wikipedia.org/wiki/The_Sworn ... f_Honorius


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 gru 2013, o 19:47 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1727
Lokalizacja: Góry :)
Podziękowań: 606
No dobra. To tak:
1. W jakim celu dokładnie (przykładowo) się wywołuje takiego ducha z tarota?
2. Trzeba go później odesłać z powrotem?
3. Jakie są konsekwencje takiego postępowania?


 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re:
PostNapisane: 2 gru 2013, o 22:29 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sie 2013, o 00:48
Posty: 44
Podziękowań: 13
Ewelina napisał(a):
No dobra. To tak:
1. W jakim celu dokładnie (przykładowo) się wywołuje takiego ducha z tarota?


Wiedzy, usług wszelkiej maści, samopoznania.

Ewelina napisał(a):
2. Trzeba go później odesłać z powrotem?


Można. Na ogół takie operacje zaczyna i kończy się inwokacją Opatrzności (np. rytuałem pentagramu), która w zupełności wystarczy aby takie duchy w razie czego wypędzić.

Ale to pokryte w Lemegetonie w dość szczegółowy sposób.

Ewelina napisał(a):
3. Jakie są konsekwencje takiego postępowania?


Takie że się ma poszerzoną wiedzę, rzeczy których nam zależy się dzieją, i zapoznajemy się lepiej z kartami.


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 gru 2013, o 22:34 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1727
Lokalizacja: Góry :)
Podziękowań: 606
Ok, z kartami, a co z tymi duchami, istotami, których nie odeślemy i będą pałętać się koło nas, zakłócając nasz spokój w jakiś sposób?

Jest możliwość, że nam zaszkodzą?

A jeśli się nie wierzy w to, że istoty astralne, duchy i tego typu maści stwory nie będą nam usługiwać (bo niby czemu)? Trzeba w to wierzyć, żeby zadziałało?

Czy osoby w ogóle nie doświadczone w rytuałach, magii mogą się za takie coś zabierać, czy lepiej żeby dały sobie spokój, bo może ich coś złego spotkać? W końcu tyle się słyszy, że z duchami nie ma żartów, mogą nam zaszkodzić itp. itd. Czy w ogóle jest taka możliwość, że stanie się coś niepożądanego??


 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re:
PostNapisane: 2 gru 2013, o 23:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sie 2013, o 00:48
Posty: 44
Podziękowań: 13
Ewelina napisał(a):
Ok, z kartami, a co z tymi duchami, istotami, których nie odeślemy i będą pałętać się koło nas, zakłócając nasz spokój w jakiś sposób?
Jest możliwość, że nam zaszkodzą?


Jak z wszystkim innym; anioły często szkodzą jeżeli nie ma się konkretnych planów na to co chce się zrobić, tak samo karty mogą. To jest kwestia kontroli nad sobą (w końcu wyrażając swoje życzenia tworzymy to co następuje).

Ewelina napisał(a):
A jeśli się nie wierzy w to, że istoty astralne, duchy i tego typu maści stwory nie będą nam usługiwać (bo niby czemu)? Trzeba w to wierzyć, żeby zadziałało?


Nie. One służą bo taka jest ich funkcja. Panowanie nad nimi mamy na zasadzie Sekretu™; rzeczy podobne się przyciągają, a to co wygląda tak samo, jest tym samym. Mając to na uwadze, na ogół nakazuje się im by uległy naszemu autorytetowi (ten "paciorek" jak go nazwałaś tak naprawdę wypełnienia operatora światłością, co jest równoznaczne z tym że stajemy się dosłownie wysłannikami Boga), po czym należy je traktować z odpowiednim szacunkiem. Pycha i zawiść prowadzą ku zgubie w tym wypadku ;)

Ewelina napisał(a):
Czy osoby w ogóle nie doświadczone w rytuałach, magii mogą się za takie coś zabierać, czy lepiej żeby dały sobie spokój, bo może ich coś złego spotkać?


No, jak wspomniałem, lektury na ten temat jest DUŻO. Potrzebna jest przede wszystkim wiedza, a żeby ją zdobyć trzeba... czytać. Dlatego jest tak mało ludzi którzy się tym zajmują.

Ewelina napisał(a):
W końcu tyle się słyszy, że z duchami nie ma żartów, mogą nam zaszkodzić itp. itd. Czy w ogóle jest taka możliwość, że stanie się coś niepożądanego??


Zawsze, ale to zawsze dzieje się w wyniku nieopatrzności/ braku kontroli operatora nad operacja. Ponadto, poruszenie tych... "sfer" własnego umysłu może u niektórych osób powodować efekt domino, tzn. że jedna karta się ruszy, ale mając jakieś mocniejsze powiązanie z innymi kartami w umyśle operatora będzie je za sobą niejako ciągnęła.

Przykładem dość powszechnego powiązania może być 2 Buław, Wieża, Cesarz. Nie jest to specjalnie "przyjemny" układ kart, ale z takimi też należy pracować -- w końcu celem jest równomierny i zbalansowany rozwój we wszystkich kierunkach.


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 gru 2013, o 09:59 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1727
Lokalizacja: Góry :)
Podziękowań: 606
Wiesz... anioły w chrześcijaństwie to super dobre istoty, które chcą dla wszystkich dobrze i nigdy, przenigdy nie zrobiłyby nikomu krzywdy... Teoretycznie. I to oni są posłańcami Boga bezpośrednio, nie my. Dlaczego więc miałyby nam usługiwać bez zająknięcia? Tutaj już zależy w co się wierzy. Czyli moim zdaniem ma to wpływ na nasze działania. Jak ktoś nie wierzy w bioenergoterapię, to mu nie pomoże, tak samo jest tutaj. Jak ktoś nie wierzy, że może rozkazywać aniołom, to tego nie zrobi. Jaką masz pewność, że ta istota, której rozkazujesz to anioł?
Czy gdybyś Ty był na poziomie rozwinięcia anioła dałbyś się ludziom i wykonywał wszystkie ich polecenia, nawet jeżeli ich zamiary nie są zbyt dobre? Ja zdecydowanie nie. Ale może mam taki charakter, że nigdy nie spełniłabym czyjegoś debilnego rozkazu.

To troszkę śmieszne, że człowiek uważający się za wielkiego maga (nie mam tu na myśli nikogo konkretnego) chce sobie porozporządzać wśród istot będących wyżej od niego. Rozumiem jakichś bogów, czy tam tulpy i inne myślokształty, ale istoty wysokorozwinięte, za jakie mamy np. anioły logicznie rzecz biorąc nie wyśmieją naszych intencji? Ja bym wyśmiała albo raczej traktowałabym z pobłażliwością jak głupiutkie dziecko. Oczywiście to jest mój punkt widzenia, takiego właśnie głupiutkiego dziecka z Ziemi, może oni mają inny...

"Jak z wszystkim innym; anioły często szkodzą jeżeli nie ma się konkretnych planów na to co chce się zrobić, tak samo karty mogą. To jest kwestia kontroli nad sobą (w końcu wyrażając swoje życzenia tworzymy to co następuje)."

To znaczy, że sami tworzymy swoją intencję, a za jej pomocą rzeczywistość, łudząc się, że coś nam w tym pomaga. Skoro jesteśmy wysłannikami Boga, to mamy większą moc, niż każda inna istota - dobrze rozumuję? - po co więc mielibyśmy prosić lub oczekiwać od innych pomocy? Nie można więc Boga poprosić?


Tak, żeby zdobyć wiedzę, trzeba czytać. Co z tymi, którzy nie czytają, bo im się nie chce, a od razu zabiorą się za wywoływanie duchów i robienie rytuałów? Czy mogą sobie zaszkodzić? W sumie niby nie ponosimy za to odpowiedzialności, bo ich sprawa co robią, ale jednak...

Dlaczego jest tak wiele przypadków opętań na skutek wywoływania duchów? Ci ludzie nie potrafili im rozkazywać? Ale przecież jesteśmy wysłannikami Boga, więc jakim prawem...? Wiesz, za dużo tutaj niespójności, dlatego pytam, by je może rozwiać, jeśli to możliwe..
Ja oczywiście mam świadomość, że istoty w astralu istnieją, ale nie sądzę, bym mogła im rozkazywać, bo zwyczajnie nie mogłam kiedy miewałam z nimi styczność, poza tym emanacje co niektórych nie pozwalają na rozkazy kierowane w ich stronę, to się nawet mija z celem.
Wiara w to, że jesteśmy na równi z Bogiem, to bodajże główne założenie satanizmu? Tylko, że kim jest tutaj Bóg w takim razie, którego wysłannikami jesteśmy?


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 gru 2013, o 11:17 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sie 2013, o 00:48
Posty: 44
Podziękowań: 13
Ewelina napisał(a):
Wiesz... anioły w chrześcijaństwie to super dobre istoty, które chcą dla wszystkich dobrze i nigdy, przenigdy nie zrobiłyby nikomu krzywdy... Teoretycznie.

Bardzo teoretycznie. W praktyce to są tylko wykonawcy Woli Bożej, a ta jak wiemy jest dość zmienna.

Ewelina napisał(a):
I to oni są posłańcami Boga bezpośrednio, nie my. Dlaczego więc miałyby nam usługiwać bez zająknięcia?

Ponieważ my jesteśmy stworzeni na obraz Boga. Tak, jesteśmy mniejsi, ale od niego mamy swój autorytet. Innymi słowami, my jesteśmy przejawieniem Boga na ziemi. Dalej, pamiętaj że Anioły są spętane swoimi imionami; każdy ma dodane do swojego mienia IAH, AL, lub ON (takie najbardziej popularne zakończenia). Imię Anioła jest też równoznaczne z nim samym, jak wspomniałem wcześniej. Wobec tego, Anioły jedynie pełnią swoją funkcję wedle Woli Bożej. Tak, są samoświadome, nie, nie mają własnej woli (można to uzasadnić na kilka sposobów; plany z których emanują nie są wystarczająco chaotyczne aby powstała wolna wola, np.).

Ewelina napisał(a):
Tutaj już zależy w co się wierzy. Czyli moim zdaniem ma to wpływ na nasze działania.

Nie zgodzę się. Wiara nie ma nic wspólnego z tym co się robi. Wiara "pomaga" wejś w odpowiedni, receptywny trans w tych operacjach, ale nie ma żadnej wartości poza tym.

Ewelina napisał(a):
Jak ktoś nie wierzy w bioenergoterapię, to mu nie pomoże, tak samo jest tutaj.

No właśnie nie. Przecież już wyjaśniłem że to wszystko ma uzasadnienie fizyczne. To nie jest jakaś fizyka "kwantowa" gdzie rzeczy polegają na wierze. To polega na precyzyjnym dostrojeniu przestrzeni i umysłu do konkretnych fal.

Jako że jesteśmy na ziemi, gdzie nasze oddziaływanie jest silniejsze niż przy źródle tychże fal, możemy sobie pozwolić na kierowanie nimi; soczewką rozpalić ognisko, innymi słowy.

Ewelina napisał(a):
Jak ktoś nie wierzy, że może rozkazywać aniołom, to tego nie zrobi. Jaką masz pewność, że ta istota, której rozkazujesz to anioł?

99%. Są konkretne metody na sprawdzanie ich, między innymi sprawdzenie ich dostrojenia do tego co chcemy wywołać, ich miejsca w hierarchii, celów, tego czy są prawdziwe czy też mamy halucynacje.
Postawowo wykonuje się trzy testy:
* Sprawdza się czy przynależą do harmonii z którymi chcemy pracować (tj. żywiołu, planety, zodiaku, litery itd.)
* Sprawdza się na które imiona reagują (tj. pod którymi stoją), a na które nie (tj. są nad nimi w hierarchii).
* Nakazuje takiemu by zdobył jakąś informację której nie znamy. Np. wynik następnego meczy piłkarskiego, trzeci numerek lotka w następnym losowaniu, ilość stron w następnej książce którą kupimy itd. Wtedy się to zapisuje, i sprawdza, zanim się przystąpi do faktycznej pracy.

Na ogół dwa pierwsze punkty wystarczą. 99% jest dlatego że niektóre byty mogą występować poza swoją domeną. Np. Sandalfon i Metatron często zamieniają się miejscami (najniższy i najwyższy Archanioł).

Ewelina napisał(a):
Czy gdybyś Ty był na poziomie rozwinięcia anioła dałbyś się ludziom i wykonywał wszystkie ich polecenia, nawet jeżeli ich zamiary nie są zbyt dobre? Ja zdecydowanie nie. Ale może mam taki charakter, że nigdy nie spełniłabym czyjegoś debilnego rozkazu.

Skąd pomysł że są bardziej rozwinięte? Skąd pomysł że one mają moralność? Pomysł że ich zrozumienie świata jest w jakikolwiek sposób podobne do naszego jest absurdalny sam w sobie. Stary Testament szybko pokazuje że Anioły nie mają skrupułów i wykonują polecenia Boże nie kwestionując ich. Tak samo Koran. I Tora. I Zohar. I setki innych dzieł w tym nurcie magiczno-religijnym.

Ewelina napisał(a):
To troszkę śmieszne, że człowiek uważający się za wielkiego maga (nie mam tu na myśli nikogo konkretnego) chce sobie porozporządzać wśród istot będących wyżej od niego.

Brak zrozumienia -- to jest podstawą: jesteśmy stworzeni na obraz Boga. Wobec tego możemy w odpowiednich warunkach wykorzystać to połączenie i działać z jego autorytetu. Wydaje mi się że już to pokryłem wyżej.

Ewelina napisał(a):
Rozumiem jakichś bogów, czy tam tulpy i inne myślokształty, ale istoty wysokorozwinięte, za jakie mamy np. anioły logicznie rzecz biorąc nie wyśmieją naszych intencji?

Na ogół wyśmieją, to prawda. Ale po to przecież się otwiera i zamyka operacje rytuałem pentagramu... ale przecież już to wyjaśniłem.

Co do Bogów, dlaczego uważasz że byliby niżej od aniołów? Doświadczenie mówi że są oni wręcz przeciwnie, wyżej od aniołów, i często się nimi wysługują.

Ewelina napisał(a):
Ja bym wyśmiała albo raczej traktowałabym z pobłażliwością jak głupiutkie dziecko. Oczywiście to jest mój punkt widzenia, takiego właśnie głupiutkiego dziecka z Ziemi, może oni mają inny...

Pewnie tak. To jest różnicą pomiędzy magiem a człowiekiem: mag próbuje.

Ewelina napisał(a):
"Jak z wszystkim innym; anioły często szkodzą jeżeli nie ma się konkretnych planów na to co chce się zrobić, tak samo karty mogą. To jest kwestia kontroli nad sobą (w końcu wyrażając swoje życzenia tworzymy to co następuje)."

To znaczy, że sami tworzymy swoją intencję, a za jej pomocą rzeczywistość, łudząc się, że coś nam w tym pomaga.

Jeżeli powiesz że chcesz coś do picia, dostaniesz to. Ale nie wiesz czy będzie to litr wódki, szejk bananowy czy też szklanka świeżej krwi. Anioły (jak też inne byty) nie zastanawiają się nad tym czego Ty chcesz. One jedynie wykonują. Dlatego tak ważna jest kontrola nad sobą -- jeżeli nie wiesz czego tak naprawdę chcesz, skąd one mają wiedzieć? Do tego warto jest wziąć pod uwagę słownictwo którego użyjemy -- czasem słowa mają wiele znaczeń, co też otwiera drzwi dowolności.

Ewelina napisał(a):
Skoro jesteśmy wysłannikami Boga, to mamy większą moc, niż każda inna istota - dobrze rozumuję? - po co więc mielibyśmy prosić lub oczekiwać od innych pomocy? Nie można więc Boga poprosić?

One też są wysłannikami Boga. My jesteśmy jego bezpośrednią inkarnacją. Z tym że nie zdajemy sobie z tego sprawy; gdybyśmy byli tego świadomi to Bóg nie mógłby się rozwinąć. On nie doświadczas czasu, przez co nie może iść do przodu. My tak, przez co możemy poszerzyć jego doświadczenie.

Co do "proszenia i oczekiwania"; nie prosimy, nie oczekujemy -- ich jedynym sensem bytu jest wdrażanie planu Boskiego w życie. Więc jeżeli napełnimy się światłością, może taki nas rozpoznać i wykonać co mu się powie, ponieważ nas postrzega za to czym jesteśmy. Zamartwianie się o kasę, miłość, rachunki itd. nie ma racji bytu kiedy się przeprowadza te operacje.

Apropos światłości, warto nadmienić że po jakimś czasie takiego regularnego się nią napełniania, jej stały poziom wzrasta, i dopiero wtedy zaczyna się zabawa, gdyż każde słowo zaczyna się przejawiać w życiu. Każda rzecz ma swojego anioła, tak więc zawsze ktoś słucha. Stąd też jedną z mocy Sfinksa jest Cisza.

Ewelina napisał(a):
Tak, żeby zdobyć wiedzę, trzeba czytać. Co z tymi, którzy nie czytają, bo im się nie chce, a od razu zabiorą się za wywoływanie duchów i robienie rytuałów? Czy mogą sobie zaszkodzić? W sumie niby nie ponosimy za to odpowiedzialności, bo ich sprawa co robią, ale jednak...

Jak nie przeczytasz instrukcji od kuchenki i Twój dom spłonie to Twoja wina. To jest dokładnie ta sama sytuacja -- wszystkie instrukcje są już napisane, jedyne co pozostaje to zachować spokój i nad sobą panować (Raja Yoga jest niesamowicie wydajna pod względem budowania koncentracji).

Ewelina napisał(a):
Dlaczego jest tak wiele przypadków opętań na skutek wywoływania duchów? Ci ludzie nie potrafili im rozkazywać?

Nie spotkałem się z ani jednym w którym kogoś opętało po tym jak wywoływał. Z drugiej strony, spotkałem się z kilkoma gdzie opętało konkretną osobę z czyjegoś rozkazu. Więc... zdarza się.

Co do utraty kontroli, nie ma to większego znaczenia -- w końcu mamy pieczęć ducha (tj. jego symbol - kartę tarota, jego imię itd), jest on zamknięty w trójkącie, my mamy swój krąg. Aby on się wydostał stamtąd, musiałby najpierw nas pozbawić swoich insygniów, potem przebić się przez dwie (a często więcej) warstwy mocy Bożych.

Ewelina napisał(a):
Ale przecież jesteśmy wysłannikami Boga, więc jakim prawem...? Wiesz, za dużo tutaj niespójności, dlatego pytam, by je może rozwiać, jeśli to możliwe..

Widzisz, znów. Nie wysłannikami, a samym Bogiem. Jeżeli przyjmiemy że Bóg jest ponadczasowy, to my jesteśmy jedynie jego wycinkami w czasie. W ten sposób, doświadczając procesów które w nim zachodzą, on się rozwija.

Ewelina napisał(a):
Ja oczywiście mam świadomość, że istoty w astralu istnieją, ale nie sądzę, bym mogła im rozkazywać, bo zwyczajnie nie mogłam kiedy miewałam z nimi styczność, poza tym emanacje co niektórych nie pozwalają na rozkazy kierowane w ich stronę, to się nawet mija z celem.

Owszem. Ale jest różnica w perspektywie. Ja jako ja, poza kontekstem rytuału jestem sobą. W kontekście rytuału przeprowadzasz przecież inwokację która identyfikuje Cię symbolicznie z Bogiem, i w tym dopiero kontekście człowiek może takie rzeczy robić.

Nie oszukujmy się, gdybym był w stanie w pełni wpływać na rzeczywistość to by mnie tu nie było :P

Ewelina napisał(a):
Wiara w to, że jesteśmy na równi z Bogiem, to bodajże główne założenie satanizmu? Tylko, że kim jest tutaj Bóg w takim razie, którego wysłannikami jesteśmy?

Przecież nie jesteśmy na równi z Bogiem, skąd takie założenie w ogóle? My jedynie sięgamy po jego autorytet na takiej podstawie, że jesteśmy sworzeni na jego obraz. Stąd, prawem podobieństwa, jeżeli się "zaświecimy" odpowiednio mocnym światłem, możemy poprawnie korzystać z jego imion, i zaprowadzać porządek w swoim życiu.

Teurgia, non goetia.


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 gru 2013, o 11:59 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1727
Lokalizacja: Góry :)
Podziękowań: 606
Raz piszesz, że jesteśmy wysłannikami Boga, później "my jesteśmy jego bezpośrednią inkarnacją", a na końcu "przecież nie jesteśmy na równi z Bogiem". Muszę przyznać, że nie rozumiem...

Może darujmy sobie Boga po prostu i żyjmy tu i teraz. Ty uważasz, że znasz prawdę, ja uważam, że ją znam, a z czasem nasze prawdy się zmienią na inne, będziemy już co innego uważać za prawdę. Dlatego uważam, że jedna prawda nie istnieje, a każdy ma własną. I nie obchodzi mnie czy zaświecę odpowiednio mocnym światłem, czy będę wystarczająco pozytywnie myśleć, żeby sięgnąć swych marzeń czy też jestem tylko emanacją boga i na jakiej hierarchii między aniołami. Jaki jest sens przejmowania się tym, kiedy naokoło dzieje się wiele rzeczy, musimy umieć je ogarniać, radzić sobie z zarabianiem pieniędzy, bo inaczej zginiemy? Nie twierdzę, że duchowość jest nieważna - bynajmniej. Uważam, że za bardzo wychodzimy w teorię, "jakieś fizyki kwantowe", zamiast wyjść tyle, aby umieć to połączyć z rzeczywistością, spojrzeć na innych i zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę wszyscy tworzymy jedność i należy sobie pomagać.

Myślenie typu "jeśli zaświecę odpowiednio mocnym światłem" wpędza nas w dół niejednokrotnie, bo mamy poczucie winy, że nie zrobiłam tego wystarczająco dobrze - moja wina, mogłam to zrobić lepiej, zadręczanie się - a może jest we mnie ciemność, dlaczego, jak się jej pozbyć - i tego typu bzdury totalne do niczego nam niepotrzebne tak naprawdę w tej rzeczywistości, której się znajdujemy.

Także niezależnie czy jakiś Bóg istnieje, czy też nie, nie ma to żadnego znaczenia. Jesteś. To się liczy, a jak jesteś to możesz coś zrobić, możesz wiele zrobić, a nawet wszystko! Być może myślimy podobnie, a pokazujemy to w inny sposób, nie wiem. Wiem tylko z doświadczenia, że rozwój duchowy z zaniechaniem osobistego, umysłowego i przyziemnego, umiejętności zdobywania dóbr jest bezużyteczny i wprowadza tak wielki zamęt w życie, że co niektórzy, słabsi psychicznie nie wytrzymują tego.

Wywoływanie duchów to hobby, które może się źle skończyć. Ale oczywiście sprawa tych, którzy to praktykują.


 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re:
PostNapisane: 3 gru 2013, o 13:17 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sie 2013, o 00:48
Posty: 44
Podziękowań: 13
Ewelina napisał(a):
Raz piszesz, że jesteśmy wysłannikami Boga, później "my jesteśmy jego bezpośrednią inkarnacją", a na końcu "przecież nie jesteśmy na równi z Bogiem". Muszę przyznać, że nie rozumiem...


Troszkę trudno to wyjaśnić w jasny sposób, ale spróbuję.
Jest sobie Bóg. Anioły są ciałem Boga (tj. tym czym on się posługuje gwoli wprowadzania zmian). My jesteśmy zarazem nim samym (jako że wszystko dzieje się wewnątrz Boga), jego wysłannikami (jako że nas stworzył w konkretnym celu), jego inkarnacją (jako że mamy jego potencjał), jego dziećmi (jako że nas stworzył na swój wzór).

Ewelina napisał(a):
Może darujmy sobie Boga po prostu i żyjmy tu i teraz. Ty uważasz, że znasz prawdę, ja uważam, że ją znam, a z czasem nasze prawdy się zmienią na inne, będziemy już co innego uważać za prawdę.

Ja znam jedynie metody; prawdy nie ma, ponieważ wszystko jest prawdą. Już w astralu wszystko jest prawdziwe/fałszywe/nijakie, ponieważ to jest świat możliwości. Prawda jest kwestią jedynie materialną.

Ewelina napisał(a):
Dlatego uważam, że jedna prawda nie istnieje, a każdy ma własną. I nie obchodzi mnie czy zaświecę odpowiednio mocnym światłem, czy będę wystarczająco pozytywnie myśleć, żeby sięgnąć swych marzeń czy też jestem tylko emanacją boga i na jakiej hierarchii między aniołami.

Ekhm. To jest dział "magia". Wobec tego staram się trzymać tego kokretnego podejścia i nurtu filozoficznego. Koniec końców, wszystkie te frazy które wymieniłaś odwołują się jedynie do konkretnych transów.

Ewelina napisał(a):
Jaki jest sens przejmowania się tym, kiedy naokoło dzieje się wiele rzeczy, musimy umieć je ogarniać, radzić sobie z zarabianiem pieniędzy, bo inaczej zginiemy?

Jaki jest sens przejmowania się tymi rzeczami kiedy nie wiesz jaki jest sens życia? Życie dla życia jest bezcelowe -- nihilizm prowadzi do śmierci.

Ewelina napisał(a):
Nie twierdzę, że duchowość jest nieważna - bynajmniej. Uważam, że za bardzo wychodzimy w teorię, "jakieś fizyki kwantowe", zamiast wyjść tyle, aby umieć to połączyć z rzeczywistością, spojrzeć na innych i zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę wszyscy tworzymy jedność i należy sobie pomagać.

Ok, i co to da? Mądrość? Będę wiedział jaki jest sens życia? Nie interesuje mnie czy będę się "czuł dobrze" -- interesuje mnie prawda.
Co do łączenia tego z rzeczywistością, już to pokryłem; jak będę miał moment to podrzucę kilka linków do badań które potwierdzają że to działa.

Ewelina napisał(a):
Myślenie typu "jeśli zaświecę odpowiednio mocnym światłem" wpędza nas w dół niejednokrotnie, bo mamy poczucie winy, że nie zrobiłam tego wystarczająco dobrze - moja wina, mogłam to zrobić lepiej, zadręczanie się - a może jest we mnie ciemność, dlaczego, jak się jej pozbyć - i tego typu bzdury totalne do niczego nam niepotrzebne tak naprawdę w tej rzeczywistości, której się znajdujemy.

Kwestia nomenklatury. Poza tym, faktycznie jest tak że wszystko zależy od nas. Jeżeli ktoś nie jest w stanie się skupić i wejść poprawnie w trans (czy też czytać książek dłuższych niż 200 stron) to nie powinien się za to brać, proste i logiczne -- to nie jest mistycyzm, gdzie wystarczy pomedytować, wejść w astral i jest "okej".

Ewelina napisał(a):
Także niezależnie czy jakiś Bóg istnieje, czy też nie, nie ma to żadnego znaczenia. Jesteś. To się liczy, a jak jesteś to możesz coś zrobić, możesz wiele zrobić, a nawet wszystko! Być może myślimy podobnie, a pokazujemy to w inny sposób, nie wiem.

Zapewne. Ja np. mówiąc "Bóg" mam na myśli całość wszystkiego co można postrzec, bez jakichkolwiek innych konotacji.
W ten sposób Jowisz jest równoznaczny (na różnych planach) z imieniem EL, Aniołem Zadkielem, i chórem Chaszmalim.

Oczywiście, imiona te i nazwy to niejako personifikacje tych "fal", jednak jest to system który działa.

Ewelina napisał(a):
Wiem tylko z doświadczenia, że rozwój duchowy z zaniechaniem osobistego, umysłowego i przyziemnego, umiejętności zdobywania dóbr jest bezużyteczny i wprowadza tak wielki zamęt w życie, że co niektórzy, słabsi psychicznie nie wytrzymują tego.

Zgoda, absolutnie się zgadzam. Bez konkretnej podstawy materialnej całość struktury psycho-fizycznej jest o wiele bardziej narażona na problemy.

Ewelina napisał(a):
Wywoływanie duchów to hobby, które może się źle skończyć. Ale oczywiście sprawa tych, którzy to praktykują.

Hobby? Czy ja wiem? Ludzie którzy się tym zajmują na ogół przechodzą przez pewną próbę życiową, która kończy się albo zupełnym wyparciem się że to istnieje, albo przyznaniem się do niewiedzy ("to działa, ale nie wiem jak"). Jest jeszcze trzecia opcja, że wyląduje się w psychiatryku, ale to na szczęście się zdarza dość rzadko (mało kto jest tak głupi żeby ruszać energię kundalini przed zapanowaniem nad własnym ciałem, uczuciem, emocją i myślą).


 Zobacz profil  
 
Odpowiedz w temacie


Przyjaciele: dobrysennik.pl
Centrum pobierania

Witaj na Naszym forum o tematyce - rozwój osobisty i duchowy. Porozmawiasz tutaj z użytkownikami na tematy niezwykłe. Warto również sprawdzić aktualny horoskop na cały rok 2013 razem z przesłaniem anielskim dla każdego znaku zodiaku! Oprócz tego nasi użytkownicy pomogą zinterpretować twój sen oraz zagłębią Cię w tematykę rozwoju osobistego, spraw związanych z duchowością, jak i również ezoteryką. Sprawdzisz także znaczenie snu w naszym własnym senniku online, w którym podyskutujesz z użytkownikami.
Regulamin, polityka prywatności i kontakt
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group | phpBB SEO | Spolszczenie: phpbb3.pl
Copyright © 2012 by WrotaRozwoju.PL