Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Drukuj
Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 sie 2012, o 22:20 
Zakorzeniony

Dołączył(a): 8 sie 2012, o 14:09
Posty: 21
Podziękowań: 8
Materiał autorski!!! Paweł Dziwisz
Kiedy rano budzisz się cały spięty i zdezorientowany, kiedy sen jeszcze tkwi w twej pamięci, weź kartkę długopis i zapisz - nie szukaj prawdy w sennikach - porozmawiaj z drugim...

Dziś w nocy obudził mnie sen, zlany potem wstałem i ruszyłem do drugiego pokoju, by sięgnąć po Sennik. Zapalony kinkiet oślepiał mnie, celując wiązką białego światła wprost w zaspane oczy. Przetarłam powieki, zmarszczyłem brwi i – O! Jest! Wypatrzoną książkę wyjąłem z półki i zacząłem nerwowo przeglądać kartki – hmm beton, gdzie to jest? Nie ma, dobra poszukajmy: „kamienica” – wertuje, wertuje i – jest , ... nowa k., k. w trakcie budowy, paląca się k. , być właścicielem k. .... nie, to nie to ...zaraz, jak to było? Najpierw najazd na ulicę tak jakby ktoś kręcił film, tyle że to ja , ja patrzyłem: kamienica, ulica , beton, wejście, obok druga brama i... ten osaczony krzew wyrastający z betonu jedyny w całej widzianej okolicy - straszne, a w dodatku to nie wszystko. - Jak to było dalej? Wejście przez ciemny korytarz, poczucie osaczenia, przejście pod przewiązką po to, by w końcu dotrzeć do wejścia, do mieszkania. Otwieram drzwi i wszędzie ciemno. Wąski korytarz prowadzi do pokoju przy ścianie stoi stara wersalka okryta zakurzoną brązową derką, przed nią stoliko-ława i przejście wąskim gardłem do drugiego pokoju. Pokój narożny, stół w kącie i krzesła przy nim niby porządek a bałagan – tak jakby ktoś tam zmarł i wszystko zostało uśpione. Jest też pokój trzeci – no wreszcie okno i trochę światła – za oknem widok na ulicę i ten krzyczący krzew, jeden jedyny wśród betonu i pustyni asfaltu - czemu to okno takie małe i skurzone?! Z pokoju na wprost okna wejście do obszernej kuchni, w której znów ciemno, O Boże ! NIE - dość! Utknąłem! Hmm nagle, zaraz widać jakiś zarys drzwi próbuje podejść – obraz zanika, nie ma drzwi jest tylko ta wstrętna kuchnia – owszem zawsze chciałem dużą kuchnie – ale , nie , wszystko nie tak – gdzie światło ? Czuje się osaczony, złapany w jakąś pułapkę - no i obudziłem się. Aż do teraz przechodzi mi po plecach dreszcz, no dobrze – tylko co to wszystko miało znaczyć, a w dodatku wszystko aż tak realne – wiem zaraz kojarzę to miejsce – to ta kamienica przy Długiej... Rano muszę sprawdzić, a teraz spać – tylko żeby znowu ten sen się nie powtórzył.

Jest rano, budzę się czując niesmak i niepokój – wciąż mam świadomość tego wstrętnego snu, jeszcze raz sięgam po sennik – poszukajmy hasła: „mieszkanie”, wertuje strony i znajduję: m. stare i opuszczone zwiastuje kłopoty i straty finansowe – moja intuicja mówi jednak, że to zły trop - nie chodzi o pieniądze - chodzi o mnie, czuje to całym sobą . Nic, nieważne, nie będę się teraz dręczył – zróbmy tak: pojadę na Długą, lecz wcześniej, - może zadzwonić do mojego psychoanalityka?! Tak, łapię za słuchawkę i kręcę, czekam.... no , wolne.. O.K. zaraz „- halo!”, głos ze słuchawki od razu działa na mnie kojąco, zdaje relację w skrócie z nocy i pytam o czas „-jutro o 18.00 może być?” – tak ! odpowiadam po prędce, żegnam się i odkładam słuchawkę. Problem znika, a ja odchodzę myślami do tu i teraz –„ Boże , co to było, jaki głupi sen , na szczęście tylko sen, taka tam nic nieznacząca bzdura „- te myśli jeszcze kłębią mi się po głowie poczym problem znika na dobre, dzień przemija.



Już wtorek, znów jestem niewyspany i na dodatek nie chce mi się wstawać, snuję się po mieszkaniu, bez celu – za oknem szarówka wszystko traci kolor. O ... budzi się we mnie znów to uczucie osaczenia: „Co ja takiego robię?” Znudzony wyciągam kalendarz i zaczynam wertować „...no..., może dziś coś się wyjaśni?... Na osiemnastą do Grażyny – dobra.

Popołudnie. Powoli robi się chłodniej, deszcz od rana, ani na chwilę nie przestaje padać, szarość dnia coraz bardziej przytłacza. Wsiadam do tramwaju i jadę jest smutno i ponuro, jacyś ludzie wydzierają się – „czy nie widzą innych?” Nieważne.... Zamyślony patrzę przez szybę, nagle uświadamiam sobie, że jadę Długą przed moimi oczami rysuje się koszmar – tyle, że tym razem nie śpię. Zaułek, krzew, kamienica... Tramwaj staje... Dobiegam do drzwi. Wysiadam. Ogarnia mnie lęk. Czuje na sobie gęsią skórę. Widzę obraz z mojego snu na żywo. Nogi pode mną się uginają im bliżej podchodzę. „To niemożliwe”, „nie , to nie możliwe !!!!!” – krzyczę, przechodząca obok mnie kobieta mierzy mnie wzrokiem –„ wariat jaki....” Przestaje słyszeć wszystko prócz bicia mojego serca – „TO NIEMOŻLIWEEEEEEE !!!!” – „Zamknij się pan !!!!!!!!” – jakiś gość udarł mi się nad uchem. Oszołomienie ustępuje. Powoli świat wraca do normy .. –„ zaraz, która jest godzina ?” Wyciągam rękę, patrzę na zegarek, jest 17.00. Wracam na przystanek wsiadam w tramwaj i jadę na spotkanie. Nie zwracam uwagi na ludzi, czuję się taj jakbym stał nagi, jakby każdy wiedział o tym moim śnie. Jest mi wstyd – moja pewność siebie znika.

Pukam do drzwi, nie mogąc doczekać się otwarcia

- Dzień dobry !

- Dzień dobry panie Rafale, co tam słychać?

-A leci... A u Pani?

- No wie pan, nie jest źle....

- Pani Grażynko, nie uwierzy pani – przerywam bo nie mogę się doczekać żeby to z siebie wyrzucić – miałem potworny koszmar, który na dodatek wcale się nie skończył...

Opowiadam. Grażyna spokojnie siada i słucha.... Jej spokój działa na mnie kojąco. Rozgaduje się na dobre, gdy w pewnym momencie mi przerywa:

- słuchaj słoneczko masz kartkę i długopis, narysuj mi to...

- ale co dokładnie?

- Cały obraz, a w szczególności to mieszkanie..

Biorę się do rysowania, i dalej opowiadam, cały czas kładąc nacisk na moje odczucia.

Grażyna czeka,

- no narysował już pan?..

- tak proszę....

- Widzisz, to jest bardzo WAŻNY sen. Ten sen jest wyrazem Ciebie, tego co robisz, twoich zmagań, poszukiwań. To alarm, krzyk twojego podświadomego ukrytego ja. Ten sen w końcu to sygnał do tego, że właściwa analiza może się zacząć. Widzisz, on tak naprawdę niczego jeszcze

nie wyjaśnia, jest dopiero początkiem ... To tak jakbyś obudził się na szczycie góry i wstając i przecierając oczy zobaczyłbyś ogromną przestrzeń, przestrzeń, wywołującą z jednej strony uczucie przerażenia i wyobcowania, z drugiej zaś pobudzającą do myślenia , jak tu zejść?. Rozumiesz?!

- Tak, ale czy to znaczy, że wszystko to co robię jest robię źle lub jest złe?

- Nie możemy tego rozpatrywać w tak ogólnym aspekcie, pytanie jakie należałoby sobie postawić winno brzmieć: czy to wszystko to co robię jest złe dla Mnie, dla mojej właściwej ścieżki życiowej .

- Zaraz, zaraz to znaczy, że w ogólnym aspekcie w odniesieniu do innych moje działanie i postępowanie może być dobre. A dla mnie czyli mojego wnętrza – psychiki, jest dobrym niekoniecznie?!

- Tak , może tak być, nie pytaj mnie jednak na razie co jest nie tak, lecz sam spróbuj poszukać odpowiedzi w sobie.

- Ale...

- Panie Rafale psychoanaliza pobudza do myślenia i powoduje, iż pewne rzeczy siedzące w nas wydostają się na zewnątrz uświadamiając nam nasze uwarunkowania. Nie podaje jednak rozwiązania na tacy po jednym spotkaniu lub po jednym śnie. Pana sen mówi nam, że aktualnie zalazł się Pana w pułapce w ciemnym miejscu bez wyjścia – oczywiście jeżeli dalej chcemy iść do przodu - z „kuchni” bowiem zdawałoby się, iż można tylko cofnąć się przechodząc ponownie przez pokoje do przedpokoju i wyjścia. Natomiast drzwi na jawie mogą oznaczać to ,iż zmieniając swój punkt widzenia i uświadamiając sobie to co się dzieje w środku, oraz relacje między Ja wewnętrznym – ja zewnętrznym – i resztą(otoczeniem) , będzie można przez nie przejść unikając poczucia cofania się wstecz przez to co ponure i osaczające. Sygnałem mówiącym zaś o rozwiązaniu aktualnej sytuacji i wejścia na właściwą sobie drogę winien być sen o przestrzennym domu wypełnionym jasnym ciepłym światłem słonecznym.

- Hmm tylko kiedy to będzie....

- Widzę, że jest pan niecierpliwy....

- Owszem ...

- Tu trzeba powoli... no na dziś koniec, co za dużo to niezdrowo, teraz trzeba się z tym przespać, i jutro rozpocząć proces przemyśleń.

- Dziękuję - Do widzenia !

Wstaje i podchodzę do drzwi czując pusty spokój. Bo, co dalej? Co we mnie jest nie tak, dobrze może na dziś i nie ważne idę da piwo, a jutro .... jutro nowy dzień.



Dzień trzeci. Budzę się, z jednej strony jest mi lekko, z drugiej zaś czuje się zagubiony, odczucie osaczenia jednak mija pojawia się jednak nowe: - jak to wszystko ogarnąć? Jak dojść do tego mojego centrum, do istoty samego mnie ? No i jak zadać pytanie, tak aby uzyskać odpowiedź?..


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 sie 2012, o 22:51 
Guru
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1300
Podziękowań: 556
Ważne, żeby umieć odróżnić sen śmieciowy od takiego, który coś znaczy. To się czuje, trzeba tylko zaufać swojej intuicji. Tłumaczeniem takich snów zajmuję się sama, a jak się później okazuje w 99% się sprawdzają.

_________________
http://www.nemeste.wordpress.com
http://www.duchowoscosobista.wordpress.com


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 lis 2012, o 09:00 
Zakorzeniony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2012, o 12:11
Posty: 30
Podziękowań: 4
Dziękuję bardzo:)


 Zobacz profil  
 
Odpowiedz w temacie


Przyjaciele: dobrysennik.pl
Centrum pobierania

Witaj na Naszym forum o tematyce - rozwój osobisty i duchowy. Porozmawiasz tutaj z użytkownikami na tematy niezwykłe. Warto również sprawdzić aktualny horoskop na cały rok 2013 razem z przesłaniem anielskim dla każdego znaku zodiaku! Oprócz tego nasi użytkownicy pomogą zinterpretować twój sen oraz zagłębią Cię w tematykę rozwoju osobistego, spraw związanych z duchowością, jak i również ezoteryką. Sprawdzisz także znaczenie snu w naszym własnym senniku online, w którym podyskutujesz z użytkownikami.
Regulamin, polityka prywatności i kontakt
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group | phpBB SEO | Spolszczenie: phpbb3.pl
Copyright © 2012 by WrotaRozwoju.PL