Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ] 
Drukuj
Autor Wiadomość
PostNapisane: 23 kwi 2013, o 10:43 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lip 2012, o 08:33
Posty: 164
Podziękowań: 80
Zastanawiacie się czasami dlaczego macie tak trudny los? Skąd ten pech i brak możliwości? Odpowiedź tkwi w przeszłych wcieleniach, a o wszystkim decyduje Karma.
A czym jest Karma?
Powiedzmy, że jest ona wszystkim tym co sami wytworzymy. Czymś w rodzaju ciśnienia, które wytwarzamy przez nasze czyny. Większość ludzi nie rozumie o co teraz mi chodzi tak, więc przedstawię to bardziej obrazowo.

Na niczym nie zakłóconą powierzchnię wody spada kamyk. To jest nasz czyn, emocja, pragnienie czy cokolwiek tam chcesz – mówiąc prościej to jest nasze działanie. Jak się zapewne domyślicie kamyk uderzając o taflę wody wywoła fale rozchodzące się okręgiem. To są skutki naszych działań. Obserwujemy jak fale się załamują, czasami potężnieją zasilane innymi, aż w końcu nikną. Akcja równa się reakcji nieprawdaż?
Karma jest tą niewidzialną falą powrotną, która zbiera wszystkie skutki naszych czynów i oddaje je nam w przeróżnej formie. Z chwilą wyrzucenia wszystkich kamyków do jeziora umieramy i zaczynamy zbierać nasz plon.

W zależności od charakteru życia jakie przechodziliśmy dostaniemy od Władców Karmy (w religii chrześcijańskiej nazywani są archaniołami) potencjały na następne wcielenia.

Pomagając ludziom tworzymy dla siebie dobre środowisko, w którym będzie łatwiej nam żyć i doświadczać. Pragnienia i aspiracje – im wyższe tym lepiej – w następnym wcieleniu przerodzą się w możliwości ich spełnienia. Trwałe myśli i przekonania utworzą w następnym życiu nasz charakter, a sukces w np. handlu da nam entuzjazm do niego w kolejnej inkarnacji. Doświadczenia utworzą naszą mądrość, a jeśli są bolesne sumienie. Za to chęć służenia innym wspiera naszą duchowość.

To tylko kilka z ogromnej ilości przykładów jakie determinują nasze kolejne życie. Przeszłe myśli, działania i uczucia tworzą nasze cechy, charakter i talenty w kolejnej inkarnacji. Im lepiej wykorzystamy te tym więcej szczęścia zaznamy w następnym.

Tekst wzięty z mojego bloga: http://nefesz.wordpress.com

_________________
Moje GG: 39549237

http://resner.net


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 kwi 2013, o 15:14 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1472
Podziękowań: 590
Czy powinniśmy godzić się z karmą i nie próbować niczego zmieniać, tylko robić wg zasady "niech się dzieje"? To pytanie często sobie zadawałam swojego czasu, aż doszłam do wniosku, że się zbuntuję. Nie mam zamiaru doszukiwać się swoich win w tym, że teraz źle się dzieje w niektórych sferach życia. Uważam, że mi się należy fajne życie i mam gdzieś całe te karmy związkowe i inne. To wszystko sprawiło, że przestałam żyć teraźniejszością, a zaczęłam przeszłością, karmą, wcieleniami itp. I to było bez sensu. Bo czy mam jakąś karmę czy nie, i tak już nic na to nie poradzę, po co to rozpamiętywać?
Wszystko fajnie, można wiedzieć czy ma się związek karmiczny, ale jak zacznie się za dużo analizować, to można popaść w paranoje. Zwłaszcza jak ktoś ma analityczno-logiczny umysł, tak jak ja...
Bez sensu się użalać "oj jaką to ja mam ciężką karmę do odrobienia", bo to nic nie daje, a może to nawet nie karma, tylko inne czynniki. Może to czyjaś lekcja, nie nasza. Może to etap przejściowy (jak wszystko). I tak nie ogarniemy umysłem tego co ogarnia dusza, szkoda próbować - można znaleźć się przez to w kłopotach z samym sobą. Miliony osób nie wie, że mają jakąś karmę do odrabiania. Logiką się tego nie da wytłumaczyć, zresztą nie my to ustalamy, no może w małej części.

Wiele ludzi żyje swoimi innymi wcieleniami, karmami, przyszłymi inkarnacjami i próbuje robić wszystko, tylko nie żyć tu i teraz. Nasze decyzje są teraźniejsze i mają wpływ na przyszłość, więc może lepiej zająć się tym, co jest tutaj. Nie sugeruję teraz, żeby się tym nie interesować, oczywiście to jest wszystko bardzo ciekawe, tylko zastanówmy się co wnosi do obecnego życia. Przydatne jest dowiedzieć się np. przez hipnozę dlaczego mamy jakieś lęki czy fobie, bo rzutują na czas obecny i jest szansa się z nich wyleczyć. Sugeruję tylko, żeby nie przejmować się karmą z poprzednich wcieleń, bo sama się odrobi i raczej zadbać o to, by nie tworzyć nowej, negatywnej.

_________________
http://www.nemeste.wordpress.com
http://www.duchowoscosobista.wordpress.com


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 kwi 2013, o 20:22 
Ja właśnie się pogubiłam...
Do tej pory - żyłam wg zasady i ze świadomością - że jeśli coś nas w życiu spotyka, że jeśli coś jest nam dane - to dzieje się tak po coś. Dzieje się to dlatego, żeby nas czegoś nauczyć, żebyśmy nauczyli się godzić z pewnymi rzeczami , na które np nie mamy wpływu...
("zmienić rzeczy, które zmienić mogę,
godzić się z rzeczami, na które nie mam wpływu,
i umieć odróżnić jedne od drugich").
Dziękować nawet za to, co spotyka mnie a nie jest do końca zgodne z tym, czego oczekiwałam, bo....może to okaże się dla mnie lepsze.... Tak się do tej pory w moim życiu faktycznie działo. Od kiedy zaakceptowałam świat - moje życie stało się zupełnie inne.

I cóż??
Rozmawiałam ostatnio z człowiekiem, który stwierdził, że żyję w związku karmicznym.
I że nasze wspólne życie ( moje i męża) nie służy niczemu innemu jak tylko cierpieniu.
I że właściwie najlepiej - to z takiego związku zrezygnować, bo ...pozostając w takim związku tylko się męczymy. A jest to związane właśnie z niczym innym , tylko z naszymi obciążeniami karmicznymi.... ( nie mamy łatwo ze sobą, ale ...łączy nas naprawdę dużo. I kochamy się, i wiem, że dużo jesteśmy w stanie zrobić dla siebie nawzajem. Mąż jest moim największym przyjacielem, osobą, z którą chciałabym , mimo nieporozumień się zestarzeć).
I cóż?? Człowiek z którym rozmawiałam - chyba mądry. Ale ..ani ja go nie znam, ani on mnie i mojego męża również.
Powiedział to patrząc na nasze zdjęcie...
Więc zaczęłam się wgłębiać w zagadnienie karmy... i...zgłupiałam zupełnie...
Jedni twierdzą, że najlepiej karmę przepracować.
Inni, że pozbyć się związków z ludźmi, z którymi łączą nas obciążenia z przeszłości...
Wg mnie - pójść na łatwiznę...
Jestem na etapie: Wiem, że nic nie wiem :-\


  
 
PostNapisane: 23 kwi 2013, o 20:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2012, o 23:31
Posty: 2339
Podziękowań: 1252
Joasia71 napisał(a):
Rozmawiałam ostatnio z człowiekiem, który stwierdził, że żyję w związku karmicznym.
I że nasze wspólne życie ( moje i męża) nie służy niczemu innemu jak tylko cierpieniu.
I że właściwie najlepiej - to z takiego związku zrezygnować, bo ...pozostając w takim związku tylko się męczymy. A jest to związane właśnie z niczym innym , tylko z naszymi obciążeniami karmicznymi....


Nikt nie ma prawa tak mówić! Nie ważne, czy ten człowiek jest mistrzem nad mistrzami, czy tylko wyuczonym numerologiem, ale nic nie upoważnia go do tego żeby dyktować komuś co ma robić... bo jakim prawem? Czy on jest w tym związku, czy on ma z Tobą, lub z Twoim partnerem dzieci i za sobą kilka czy kilkanaście lat małżeństwa? Nie! A więc jego rola powinna się zakończyć na tym, że sprawdził, czy to jest związek karmiczny, czy nie, dalej nie powinien się posuwać.
Jak widać jego słowa zasiały ziarenko niepewności u Ciebie i zrobiły swoje, a to wszystko przez jednego człowieka, który myśli, że może wszystko i ma nieograniczoną władzę.

Joasia71 napisał(a):
( nie mamy łatwo ze sobą, ale ...łączy nas naprawdę dużo. I kochamy się, i wiem, że dużo jesteśmy w stanie zrobić dla siebie nawzajem. Mąż jest moim największym przyjacielem, osobą, z którą chciałabym , mimo nieporozumień się zestarzeć).


Przeczytaj sobie, to jeszcze kilka razy. Tutaj masz całą odpowiedź, piszesz, że nie jest łatwo, ale się kochacie i dużo jesteście w stanie dla siebie zrobić, więc jaki ma sens, aby to niszczyć? Pamiętaj! To jest TYLKO i WYŁĄCZNIE TWOJE ŻYCIE, nie nikogo innego i tylko Ty decydujesz, nie nikt inny. I nie oddaj kontroli nad swoim życiem, bo skutki mogą być tragiczne.

Joasia71 napisał(a):
I cóż?? Człowiek z którym rozmawiałam - chyba mądry.


Nie chcę nikogo obrazić, nie znam go i nie wątpię, że coś umie, ale swoją postawą spowodował, że omijałabym go z daleka.

Joasia71 napisał(a):
Ale ..ani ja go nie znam, ani on mnie i mojego męża również.
Powiedział to patrząc na nasze zdjęcie...
Więc zaczęłam się wgłębiać w zagadnienie karmy... i...zgłupiałam zupełnie...


Wcale się nie dziwię, bo internet, to owszem bogata kopalnia wiedzy, ale wiedzy nieposegregowanej, czyli zarówno tej prawdziwej jak i takiej, która się do niczego nie nadaje, a więc łatwo można czytając kilkanaście różnych artykułów zagubić się w tym wszystkim.
Powiem tak, związki karmiczne, karma swoją drogą, a życie swoją i takiego podziału najlepiej się trzymać.


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 kwi 2013, o 21:17 
Może tak...
On nie do końca tak powiedział.......
Zaczął rozmowę od tego:
"Po co Pani jest z tym człowiekiem?? Żeby cierpieć!"

Ja pisząc post powyżej - nieco skróciłam naszą rozmowę...
Zadałam mu później pytanie :
To jak to jest z takim związkiem? Czy w nim trwać, czy jak?? Bo z jego wypowiedzi wynikało wyraźnie, że takie coś nie ma sensu...
Wtedy - po moim pytaniu - powiedział, że to oczywiście moja decyzja.
Ale cała wcześniejsza rozmowa prowadziła do tego, że nie warto się męczyć. Że lepiej poszukać sobie kogoś, z kim będzie mi się żyło lepiej...

Wiem przecież, że decyzja należy do mnie...ale stawianie sprawy w te sposób przez człowieka mieniącego się terapeutą...chyba nie jest w porządku...


  
 
PostNapisane: 23 kwi 2013, o 21:36 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2012, o 23:31
Posty: 2339
Podziękowań: 1252
Joasia71 napisał(a):
Może tak...
On nie do końca tak powiedział.......
Zaczął rozmowę od tego:
"Po co Pani jest z tym człowiekiem?? Żeby cierpieć!"


Jeżeli ten pan, piszesz, że to terapeuta ma taki stosunek do osób, które proszą go o pomoc, to raczej powinien coś poczytać na temat etyki, bo nic nie uprawnia go do choćby nawet takich pytań i stwierdzeń. Pomoc powinna się raczej odbywać na innych zasadach.
Jeszcze dodam, że tak jak już gdzieś pisałam, w każdym związku występuje ryzyko cierpienia, nie tylko w karmicznym.

Pan sugeruje, żeby szukać kogoś z kim będzie się żyć lepiej, a lepiej, to dla niego jak? Bo może lepiej, to znaczy jak w bajce, bez łez, cierpienia, żadnych wyrzeczeń i bólu...
A tak raczej się nie da, bo nawet w najlepszym, najcudowniejszym związku zdarzają się kłótnie i łzy.

Oczywiście ja nie znam Twojej sytuacji i może ma miejsce bardzo duże cierpienie, przemoc fizyczna, czy psychiczna, nie wiem tego i nie będę zgadywać, ale choćby nawet, to pamiętaj, że i tak Ty podejmujesz decyzję.


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 24 kwi 2013, o 08:25 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lip 2012, o 08:33
Posty: 164
Podziękowań: 80
Zgadzam się z Eweliną i Irisą. Powinnyśmy żyć teraz by budować lepszą przyszłość, a spłacanie długów samo przyjdzie i tak bez naszej pomocy i zmartwień. Grunt to iść do przodu (patrząc w przód ;) ).

Za to ten idiota (to chyba zbyt wspaniałomyślny przydomek dla tego pajaca) nie miał prawa tak mówić choćby latał pod niebiosa i kopał z półobrotu samochody.

_________________
Moje GG: 39549237

http://resner.net


 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re:
PostNapisane: 24 kwi 2013, o 09:51 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 cze 2012, o 16:16
Posty: 1132
Podziękowań: 365
Resner napisał(a):
choćby latał pod niebiosa i kopał z półobrotu samochody.

ty myślisz, ze to Chuck Norris jest? =))


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 25 kwi 2013, o 10:01 
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sie 2012, o 18:30
Posty: 1472
Podziękowań: 590
Często "dobre rady" robią w życiu innych tylko zamieszanie. Każdy jest inny, każdy przypadek jest inny i uważam, że człowiek nie ma prawa doradzać w ogóle - podkreślam W OGÓLE - drugiemu człowiekowi jeśli się go o to nie poprosi. Można się żalić, ponarzekać a druga osoba jeśli ma ochotę, niech wysłucha, ale nie daje rad, bo nawet nie zdajemy sobie sprawy jaki bałagan takie coś może zrobić w życiu i myśleniu drugiego człowieka... Nasze luźne myśli mogą wywołać u kogoś prawdziwą burzę. Doskonały przykład Joasi - facet coś burknął, pewnie nawet o tym nie pamięta, a ona z tym została i teraz jej małżeństwo stoi pod znakiem zapytania. Wcześniej pewnie by się tak nad tym nie zastanawiała - mam rację?

Doradzając komuś myślimy sobie "aaa... co z tego że coś powiem, pewnie i tak wleci jednym uchem, wyleci drugim". No i nie zawsze tak jest, niestety.. Czasami natrętna myśl, taka "super rada" drąży nam mózg, zwłaszcza jak kogoś uważamy za autorytet w jakiejś dziedzinie lub jest bliską nam osobą.

Moja rada: rób jak czujesz, po swojemu, bo Twój przypadek jest inny niż wszystkie, nikt Ci nie doradzi, bo nikt nie czuje tego co Ty, nie jest na Twoim miejscu. Inni jedynie mogą sobie gdybać co by zrobili, a tak naprawdę nikt nie wie jak by to było, gdyby się znalazł w takiej sytuacji. Jesteśmy ludźmi, WSZYSCY i jedni mają więcej doświadczeń, inni mniej, ale każdy jest odmienny, ma inaczej ukształtowaną psychikę przez to co przeżył i nie da się powiedzieć co by zrobił, dać Ci właściwej rady. Sama musisz robić tak jak czujesz, nawet czasami wbrew logice a według serca.

Kochasz męża, to po co masz się z nim rozstawać? Możesz trafić na kolejny karmiczny związek, potem znowu i znowu... Zapętlić się niepotrzebnie. Zresztą jeśli chcesz, to się rozstań, ale moim zdaniem to Ty bierzesz teraz ten związek, uczucie na rozum, a to tak niestety nie działa. Rozum jest fajny i przydaje się w pracy, a w uczuciach to już nie zdaje egzaminu. Nie wierz, sprawdź.

_________________
http://www.nemeste.wordpress.com
http://www.duchowoscosobista.wordpress.com


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 kwi 2013, o 10:58 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 cze 2012, o 16:16
Posty: 1132
Podziękowań: 365
Co do tych rad - ja je lubię. Lubię jak ktoś wypowie się z perspektywy oceniającego z boku. Zawsze można się zastanowic i wpaść na jeszcze inne wyjście z sytuacji. Uważam, ze kazda rada jest cenna, ale tylko i wyłącznie ja zadecyduje co dalej robić. Jeżeli dojdę do wniosku, ze dana rada jest wbrew mnie samej to się nie dostosuje ale zawsze przemyśle i spojrzę z drugiej strony.
Wiec ten Pan moze za bardzo dobitnie powiedział co myśli, powinien delikatniej a jezeli jest terapeuta to wogole, ale zawsz tylko i wyłącznie do Ciebie należy ostatnie słowo.
Nie podchodź do jego słów jak do jakiejś wyroczni i świętości, rob wg własnych odczuc:)
Pozdrawiam


 Zobacz profil  
 
Odpowiedz w temacie


Przyjaciele: dobrysennik.pl
Centrum pobierania

Witaj na Naszym forum o tematyce - rozwój osobisty i duchowy. Porozmawiasz tutaj z użytkownikami na tematy niezwykłe. Warto również sprawdzić aktualny horoskop na cały rok 2013 razem z przesłaniem anielskim dla każdego znaku zodiaku! Oprócz tego nasi użytkownicy pomogą zinterpretować twój sen oraz zagłębią Cię w tematykę rozwoju osobistego, spraw związanych z duchowością, jak i również ezoteryką. Sprawdzisz także znaczenie snu w naszym własnym senniku online, w którym podyskutujesz z użytkownikami.
Regulamin, polityka prywatności i kontakt
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group | phpBB SEO | Spolszczenie: phpbb3.pl
Copyright © 2012 by WrotaRozwoju.PL